czwartek, 3 maja 2012

Informacja

Aloha wszystkie Directionerki <3

Chciałam powiedzieć coś bardzo ważnego, właściwie to ogłosić. Dojdą dwie nowe postacie i pojawią się w następnym rozdziale. A mianowicie to jedna przyjaciółka Aniki - Dominika i jej starsza siostra - Ada. 

Oto one:

Dominika Kurkowska (nie umiem wymyślać naziwsk, więc... Yyy... Nie zdziwcie się) 



Ma szesnaście lat. Domi to dziewczyna szalona i spontaniczna. Nieco... Jak to powiedzieć... Hm... Takie przeciwieństwo swojej BF 4Ever Aniki. Śmiała i odważna na życie. Spodoba się później Niallerowi, ale sama tego nie zauważy. Szuka miłości w życiu, lecz nie na siłę. Kręci ją piłka nożna i dobre horrory. 



Ada Serdecka


Lat dziewiętnaście. Dziewczyna o naturze poważnej, lecz nie za poważnej, bo zabawić się potrafi. Ma poczucie humoru, które objawia się  zawsze gdy usłyszy jakiś żart lub gdy coś komuś nie wypali, bo wtedy znajduje super gatkę na pocieszenie. Zabawna, altruistyczna (czyli przeciwieństwo egoisty), pomocna i broniąca swoich bliskich. Lubi grać na fortepianie i słuchać muzyki popowej. Lubi filmy romantyczne. Spodoba się Zainowi.


No moje miłe Directionerki, mam nadzieję że tyle wystarczy. No to strzałka. ^^ Liczę na komcie. ;****




A strange suprise cz. II

Cd.
Liczyłam przynajmniej na pięć komci pod pierwszą częścią ;((( No ludzie...
Proszę, litości. Zasada nadal trwa... ^_^
---------------

Stałam tak patrząc w jego lazurowe oczy. Wbijał we mnie swoje sławne aroganckie spojrzenie. Jedna brew podniesiona, usta zaciśnięte tak że miał na policzku dołeczek. Milczał zupełnie tak jak ja. To pytanie... Ono jest takie trudne. On był taki pewny a ja? Ja nie byłam pewna nawet tego czy pościeliłam swoje łóżko. Czułam się jakoś dziwnie. Stres... To mnie tak zatrzymywało. Miałam mętlik w głowie. Czy on mnie kocha? Nie wiem. Nie słyszę jego słów bo w głowie mam szum, słyszę tylko głosy wszystkie przekrzykują się nawzajem. Hm... Nie wiem. On mi to wyznał, ale ja nie szukałam miłości na siłę. Musiałam wreszcie to milczenie przerwać.
-Chcę i nie chcę. - odparłam spuszczając wzrok. On nadal milczał. Po chwili położył mi na biodra ręce. Ja objęłam go na szyi. Nic nie mówiliśmy. Teraz najgłośniejsza była cisza. Czułam jego oddech nad sobą. Mieliśmy przy sobie twarze. Patrzałam w dół nadal.
-Nie rozumiem. - odezwał się po chwili nadal mnie trzymając. - Spójrz na mnie, proszę. - spojrzałam mu prosto w oczy.
-Ale... Co mam ci jeszcze tłumaczyć? Co prawda, to ty jesteś tym który... Zawsze od chwili gdy tu jestem był przy mnie, pomagał mi, wyciągał z kłopotów, naprawiał życie a ja ciebie ciągle odpychałam, was.  Ale czy na związek z tobą jestem gotowa to nie wiem. Mam zamieszanie w głowie.
-Zależy mi na tobie. - chłopak chyba chciał mnie pocałować, ale ja się wyzwoliłam z jego uścisku i cofnęłam. On również zrobił to samo. Puścił mnie.
-Nie powinniśmy.
-Dlaczego?
-Bo... Bo nie jestem gotowa. Ale... Kocham ciebie.
-Jesteś bardzo nieśmiała, musisz wreszcie się przełamać.
-No dobra. Daj mi jeszcze chwilę na pozbieranie myśli.
Usiadłam na krześle stojące w pobliżu. Schowałam twarz w dłoniach. Myślałam, że blondas w końcu wyrwie mnie z tych przemyśleń. Nie, pomyliłam się. On stał ciągle w tej samej pozycji. Tak, to jest ten na którego czekałam. To ten jeden jedyny. Nie jakiś Klemens czy Maciek (o tym chłopaku nie wspominałam, ale to jest mój natrętny adorator ze szkoły) . Oni to tylko takie dodatki co całokształtu. Nie obchodzili mnie oni, tylko Niall. Tak, ten Niall Horan który był ze mną zawsze i wszędzie. Ten który mnie łapał gdy spadałam popełniając błedy (to przenośnia). Wstałam i nagle mocno go przytuliłam.
-Tak. - szepnęłam mu do ucha i puściłam.
-Cudnowna jesteś, wiesz?
-Nie wiem, nigdy nikt mi czegoś takiego nie mówił.


--------------------------------------------------------------------------------------------

Sorry że taki krótki rozdział, ale no nie miałam weny. Liczę na komcie i dziękuję wszystkim którzy obserwują i odwiedzają mojego bloga regularnie. Danke wszystkim... ^_^ . Jesteście najlepsi.

Jeśli macie jakieś pomysły na następny rozdział to piszcie na moje gg - 38108114


środa, 2 maja 2012

A strange suprise

Niedziela. Śpię sobie smacznie, aż tu nagle budzi mnie dzwonek do drzwi. Zerwałam się łóżka i spojrzałam na zegarek. O rany! Wpół do dwunastej. Postanowiłam wreszcie wstać i z wpół otwartymi oczami zbiegłam po schodach otworzyć. Drzwi jakby się same otwarły i zobaczyłam w nich Harrego, Liama, Nialla, Louisa i Zayna. Nagle moje oczy przybrały kształt jakby pięciozłotówki. Loczek podszedł i ucałował mnie w czoło, później Liam ucałował mnie w policzek, Niall w nosek, Louis  w czoło  i Zayn w drugi policzek.
)No hej. To dla ciebie. : Harry podał mi bukiet gerberów. Moje ulubione kwiatki, ale skąd on o tym wiedział to ja nie wiem.
)Z jakiej to okazji? : spytałam przecierając oczy.
)Z żadnej, kupił je Niall, ale kazał mnie je tobie wręczyć. Chciał być miły.
Niall szturchnął go w ramię znów z tego samego powodu co wcześniej, ale ja oczywiście udawałam że nie widzę tego. Włożyłam je go dzbanka stojącego z brzegu i powąchałam.
)Ładne, dzięki. Chętnie bym was przytuliła, ale... Śmierdzę, bo dopiero co zostałam zerwana z łóżka. Poczekajcie około dziesięciu minut, zaraz będę.
I w pośpiechu pobiegłam po schodach do pokoju. Zdjęłam z wieszaka moją ulubioną sukienkę w falbanki sięgającą mniej więcej do połowy uda. Wiem, wiem, zbyt dużo odsłania, ale lubiłam ją nosić. Do tego założyłam płaskie rzymianki i prześwitujący, biały sweterek w kwiatki. Uroczo. Wbiegłam jak strzała do łazienki i zaczęłam wywalać z szafek wszystkie odżywki, lakiery, szampony, szamponetki, pianki i rzeczy które nie wiem do czego służą, w poszukiwaniu mgiełki , nie musiałabym ich myć, pewnie dużo narobiłam hałasu, ale co tam, udam że to jakiś zwierz i wyjdę jak gdyby nigdy nic. Spryskałam włosy tym zgubnym płynem, poperfumowałam się, podkręciłam włosy w loczki i mogłam wreszcie wyjść, jeszcze pomalowałam usta  błyszczykiem i byłam gotowa. Zbiegłam po schodach i nagle potknęłam się o własne buty leżące na ziemi, po czym upadłam na podłogę. Podniosłam się szybko i udawałam że nic mi nie jest.
)No nie, kto tu postawił te buty? : wstałam i rzuciłam je ze złością gdzieś na bok. Chłopcy stali i obserwowali to wszystko zdezorientowani. )Kiedy mam okres złoszczę się! : krzyknęłam poprawiając włosy.
)No spoko. : wydusił z ledwością Zayn.
)Eee... Anika... : zaczął Louis patrząc się na mój biust.
)Co znowu?! : krzyknęłam nieco cieszej piorunując go wzrokiem.
)Coś ci wyszło ze stanika.
Spojrzałam sobie na biust i zobaczyłam że ze stanika wyszła mi... Wkładka. Nie wstydziłam się, tylko na ich oczach odchyliłam dekolt i poprawiłam wkładkę. Oni patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale ja miałam to w nosie. Niewyspana byłam po prostu i zła na cały świat. Oraz... Wczoraj zrobiłam coś czego sobie nie wybaczę.
)No co?! : warknęłam.
)Nic. Co się nagle stało? : Niall podszedł do mnie bliżej, ale gdy zobaczył  moją minę cofnął się.
)Lepiej ci nie będe mówiła, będziecie na mnie obrażeni.
)Niby czemu? Powiedz. : nalegał Liam.
)Nie... : prawie się rozpłakałam.
)Prosimy... : dodał Harry.
Przytuliłam nagle Nialla i nadal przy nim stojąc wybełkotałam:
)Wczoraj mój były chłopak spytał mnie na Skypie czy do niego wrócę i powiedziałam że nie, bo złamał mi serce a później że ty jesteś moim chłopakiem tak jak kiedyś... : i popłakałam się.
)I... Co w tym złego?
)To że to wstyd... Tak mi głupio z tego powodu.
)Dlaczego?
)Nie wiem już sama. Zadajesz mi dużo niezręcznych pytań. Jesteśmy przyjaciółmi a nie parą.
Niall stał przez chwilę bez słowa, zupełnie jak reszta. Spojrzał na mnie, później gdzieś w dal. Ja stałam bez ruchu i bez słowa i patrzałam na niego również. Co za podejrzana cisza... Dziwnie się tak czułam.  Nagle Niall otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale ja mu przerwałam:
)Nie musisz nic mówić, rozumiem twoje rozczarowanie. Możesz teraz z klasą wyjść z tego domu i nigdy więcej się do mnie nie odzywać. Przeżyję... : i popchałam go lekko w stronę drzwi, ale on stawiał opór i nie chciał wyjść.  )Niall! No idź już! Powiedziałam że jest mi przykro, przestań mnie zabijać tym swoim wzrokiem zatroskanym i takim miłym. Daj mi żyć.
)Ale ja nie chcę iść i nie chcę być tylko twoim przyjacielem. Liczę na coś więcej od początku.
Stanęłam jak wryta. Czy on właśnie wyznał mi zauroczenie? Nie wiedziałam bo nie dosłyszałam.
)Eee... Chyba się przesłyszałam, możesz powtórzyć?
I Niall podszedł do mnie i szepnął do ucha: ,,I love you,, . Objęłam go i przytuliłam.
)Czemu nigdy nic nie mówiłeś? : szepnęłam mu przez plecy.
)Widziałem jaka jesteś nieśmiała, nie chciałem żeby to wszystko tak się działo, rozumiesz chyba prawda? Czasem warto poczekać, ale ja już tak nie wytrzymuję.
)Czy ty właśnie... ?
)Tak. Dobrze słyszysz, kocham cię.
)Zaraz dokończymy tę rozmowę. Chłopaki, możemy zostać sami?
-Jasne, nie ma problemu. Chodźcie, poczekamy na dworze.
-Super. - dodałam na odpczepnego i Harry wyszedł ciągnąc za sobą chłopaków. Wreszcie zostaliśmy sami, myślałam że się przesłyszałam tylko, więc spojrzałam na niego jak gdyby nigdy nic. Tym samym wzrokiem. Zainteresowanym jego osobą.  -Czy ty właśnie... ? Czy ja się tylko przesłyszałam? Możesz powtórzyć jeszcze jeden raz?
-Jasne, ale nie widzę powodu dla którego mam to ciągle powtarzać. Kocham cię i po stokroć będe to powtarzać aż zrozumiesz.
-Ja rozumiem. I... Aż zabrakło mi słów. Nie wiem czy jestem na to wszystko gotowa. Ja... Ja sama nie wiem czy w ogóle jestem na cokolwiek związane z miłością gotowa. Powiedz mi proszę, co mam do wyboru?
-Tak lub nie.
-Uff... Trudna decyzja. Hm... To ja wybieram... - zamknęłam oczy żeby chwilę się zastanowić. W głębi duszy wiedziałam, że odpowiedź brzmi tak. Posłucham serca i... Odpowiem... - Tak. - powiedziałam i otworzyłam oczy.
-Tak?
-Tak.
-Tak?
-Tak. Możesz przestać? - zapytałam klepiąc go lekko w ramię. - Mówię że tak.
-Czy chcesz w takim razie być  moją... Dziewczyną? - chłopak prosto z mostu spytał mnie o chodzenie. Teraz najgorsze: co mam odpowiedzieć. Nie byłam gotowa na nowy związek.


Cdn.

------------------------------
Sorka że tak długo nie dodawałam żadnego rozdziału, ale niestety wena się nie objawiła. Dodam ciąg dalszy pod warunkiem że będzie przynajmniej z pięć komci. Taka zasada od dzisiaj. Bo nie mogę tracić czasu na coś czego nikt nie czyta.

Liczę na zrozumienie. ^_^