piątek, 8 czerwca 2012

8. "Nice to meet you, I'm Maura Horan"

Hello. Pierwsze pytanie: Podoba wam się nowy wygląd bloga? I drugie: A wąsiska się podobają ? Odp. zostawcie w komciu, plis, to ważne, muszę znać wasze opinie. I jeszcze jedno na początek, wiem że bloggerka tego bloga mnie o to nie prosiła, ale chciałabym go polecić, dziewczyna chce zakończyć pisanie ! Ale ja nie pozwolę jej na to. Oto link - http://emily-and-onedirection.blogspot.com/ . Proszę was jak tak jakby "netowych przyjaciół". Bayo. Właśnie sobie piszę przy piosence One Direction - Tell me a lie z wersji DVD. ;****

-------------------------------------------------------------------
Nasze ciacha <333 



-Coś nie tak ? - spytała po chwili owa kobieta. 
-Nie... Nie, skąd. Mam na imię... An... Anika. - zaczęłam się jąkać, ponieważ za bardzo byłam oszołomiona, nie docierało do mnie kim ona była. 
-Wiem, miło mi cię poznać, mam na imię Maura Horan, mama Niallera. - wyciągnęła do mnie rękę a ja uścisnęłam ją i od tego momentu wszystko było jasne. Podejrzenia przyznam, miałam mieszane, ale na szczęście to tylko jeden był poprawny - jego mama - Wejdźcie - pani Horan zaprosiła nas do środka. Nie powiem, kobieta była dosyć ładna jak na swój wiek. Była pewnie między  a czterdziestką a pięćdziesiątką. Niska, o wiele niższa ode mnie, krótkie Włosy podchodzące pod blond, niezbyt smukła sylwetka, makijarz lekki i to mi się najbardziej podobało , bo nie lubię specjalnie jak takie kobiety pacykują się żeby wyglądać młodziej, ale... Prawda jest taka że wyglądają starzej i przerażają tymi ostrymi kolorami i kilogramem tapety. Ubrana była w przewiewną, kremową spódniczkę ponad kolana, do tego koszula w czarno-białą kratę włożona do środka i niewysokie buty na obcasach. Całkiem ładnie. Kobieco rzecz jasna. 
 Weszliśmy do salonu, całe wnętrze nowocześnie urządzone. Oto on:
Pewnie dużo kosztowało całe urządzenie. No ale skoro Niall jest bogaty to rodzice też. Najpierw ona pracowała na niego teraz on po części na nią. Fajne uczucie, ale nie każdy może takiego doznać. Na przykład taką osobą jestem ja. Nie mam mamy ani taty, prawie ich nie znałam, zaledwie pare lat. Okropnym uczuciem jest myśleć, że jest się niekochanym. A zwłaszcza przez rodziców. Tylko jednym pocieszeniem zostali kochający dziadkowie i krewni. Reszty nie ma już w moim życiu. 
 Usiadłam na wskazanym miejscu przez panią Horan. Czyli na zielonej kanapie przy ławie. Nialler usiadł obok mnie na fotelu wystukując coś w swoim czarnym IPhonie. Ciągle zadawałam sobie pytanie: dlaczego w ogóle mnie przyprowadził do swojej rodzicielki? Nie, że mi się nie podoba ten pomysł czy coś, ale... No nie wiem. Po prostu mi nie chciał powiedzieć, jakby się bał mojej reakcji. Gdy tak rozmyślałam nad tym zagadnieniem, przerwał mi znajomy głos:
-Pijesz herbatę ? - spytała pani Maura. Gwałtownie się "obudziłam". 
-Em... Nie chcę być wybredna, ale...
-Ależ nie ma sprawy. Na co masz ochotę ? 
-Hm... Earl grey ? - zagryzłam górną wargę oczekując na reakcję. Kobieta uśmiechnęła się i usłyszałam tylko: "dobrze", po czym znów spojrzałam na Niallera i tknęłam go w ramię. Zaprzestał pisania smsów.
-Co ? - spytał obruszony, najwidoczniej był zły, że oderwałam go od "jego świata" w telefonie. Spojrzałam obrażoną miną, bo brzydko się odezwał czego nie pochwalam, on szybko się poprawił - Przepraszam. 
-Nie szkodzi. Dlaczego mi nie powiedziałeś ? - zniżyłam głos, żeby jego mama przypadkiem nas nie słyszała.
-Myślałem że nie będziesz chciała pójść, że to dla ciebie będzie problem lub krępująca sytuacja. 
-Ależ to najwyższy czas. Sama nad tym myślałam.
-Ale teraz przynajmniej wiesz.
-Mogłeś powiedzieć, zresztą nawet gdybym nie chciała ty i tak byś mnie siłą zaciągnął jak znam życie. 
-Taa, pewnie tak. - chłopak spojrzał w sufit po czym spowrotem na mnie. 
-Przytulne mieszkanko. - tym razem powiedziałam głośniej. 
-Dziękuję. - odrzekła kobieta nagle siadając na przeciw mnie - No więc Niall mówił, że przyprowadzi swoją dziewczynę - śliczną i inteligentną, jednak nie wiedziałam że aż tak piękną i inteligentną.
-Niecodzienny komplement, ale dziękuję. O Niall, naprawdę ? - zwróciłam się do blondasa, któremu mamusia najwyraźniej wstydu teraz narobiła. Ale wg mnie to było słodkie z jego strony. 
-Em... No tak, ale mamo, nie miałaś jej tego mówić.
-Ale to było słodkie, NIall. - posłałam mu szeroki uśmiech i znów zwróciłam się na kobietę. 
-A co robią twoi rodzice ? - spytała po chwili niezręcznej ciszy. Serce podeszło mi do gardła, na myśl o rodzicach. Czułam się nie tyle co żałośnie o ile tak, jakby nikt mnie nie kochał. 
-Eee... Mamo, jej rodzice nie żyją. - odpowiedział za mnie Niall obejmując mnie ramieniem patrząc na moje męczarnie względem tej całej sytuacji.
-Ojej, przepraszam. Przykro mi, naprawdę.
-Nie szkodzi. Już mi lepiej. - uśmiechnęłam się i to szczerze tym razem. Znów zapadła cisza, ale przerwał ją gwizdek czajnika. Blondynka zerwała się z kanapy, na pewno żeby uciszyć  nieznośny sprzęt AGD. Niebawem do nas powróciła  z zaparzoną już herbatą w trzech filiżankach. Porozstawiała je dla nas i wzięła łyk, po czym zapatrzyła się w okno. Pewnie myślała nad kolejnym pytaniem do mnie. Po chwili znów powróciła do nas myślami. 
-Niall wspominał że nie jesteś z Angli, że z Polski.
-Tak, ale nie do końca...7
-Jak to nie do końca? O czymś nie wiem ? - przerwał mi Niall. 
-Em... No t-tak. Nie wiesz. No bo ja mam irlandzkie korzenie. Jestem pół na pół. Mój tata był z pochodzenia Irlandczykiem, a mama Polką, ale mama nie chciała abym miała nazwisko Carmichael, więc jestem Serdecka po mamie.
-Nie mów ! - krzyknął uradowany Nialler.
-Mówię. Wiem, wy też jesteście z Irlandii. 
-Zgadłaś.
-Nie, ja to wiem. - uśmiechnęłam się łobuzersko biorąc łyk herbaty. 
-No wprost świecisz elokwencją. Powiedz mi, co robisz w tej naszej Wielkiej Brytanii ?
-Na razie chcę zdobyć pracę dorywczą, a później studia filmowe. Dostałam stypendium , więc spróbowałam życia w wielkim mieście. 
-Ooo... A jaki kierunek ?
-Wydział - choreografia. 
-Znasz się na tym ?
-W miarę, ale przyznam że wolałabym wybrać branżę muzyczną, ale nie mam wystarczających umiejętności.
-Ty śmiesz tak mówić ? - znów przerwał Niall, po czym wyjął coś zza oparcia kanapy. Była to gitara. Włożył ją na mnie i ułożył moje palce na strunach. Nie sprzeciwiłam się, ale zdziwiło mnie jego zachowanie - Zagraj mojej mamie "Let's love with you" w tonacji A-fis. 
-Niall, ale ja nie umiem. 
-Umiesz, masz wielkie zdolności i ambicję, ale nie wiesz o tym jeszcze. Gdzieś w głębi czujesz swój talent i go marnujesz. Dlatego proszę. 
-A co będe z tego miała ?
-Buziaka ?
-Hm... Słabe wynagrodzenie, ale spoko.
Zagrałam tak jak chciał i zaśpiewałam.  Nie wiem dlaczego, ale Niallowi i jego mamie coś popłynęło po policzku, przezroczysta kropelka. Zapewne łza, jednak nie wiedziałam dlaczego.
-To było z myślą o tobie, Niall. - dodałam odkładając gitarę na miejsce. Niall nadal płakał i nie zatrzymywał łez. W końcu przytuliłam go do siebie.
-Już dobrze, Niall, możesz przestać płakać. Proszę, nie płacz. Kocham twoją wrażliwość, ale już możesz przestać. 
-Ale ja nie mogę, kochanie. Ta piosenka przypomina mi o miłości, której dawno nie mogłem znaleźć. 
-Jezu... Prosze, przestań. Nie jestem tak wyjątkowa jak ci się wydaje. 
-Jesteś i nie mów że nie. Dla mnie jesteś czymś cenniejszym niż wszystko. 
-Naprawdę ? Przestań, bo zaraz ja się rozkleję. Dobra, koniec tego dobrego. Ocieraj łzy i mów jak zaśpiewałam. 
-Cudnie. - powiedział on i jego mama równocześnie. Wygięłam lekko kącik ust do góry i wzięłam drugi, długi łyk herbaty.
-Niall, a tak odchodząc od tematu, to dlaczego znalazłam w twoim starym pokoju bieliznę Christiny? - i na te słowa zakrztusiłam się kawałkiem ciastka które właśnie brałam do buzi. Od razu na ratunek rzucił mi się Niall, który zaczął mnie bić po plecach. I nagle uderzył mnie tak mocno, co sprawiło że wyplułam wprost na niego ten nieszczęsny kawałek. Zabolało, ale poskutkowało, bo moje kasłanie ustało. Wytrzeszczyłam oczy z szoku. 
-Że co ? - spytałam zirytowana. 
-Nie, to moja kuzynka. 
-Ale... Czy ktoś to może potwierdzić ?
-Aniko, to jest moja siostrzenica, Niall nie kłamie. - uspokajała mnie pani Horan.
-Ou... Przepraszam, ja... Ja naprawdę... ! Zazdrosna się zrobiłam.
-Nie szkodzi. 
-Właśnie że szkodzi.
-Nie, nie, dobrze że się martwisz. A co do tej bielizny to ona zostawiła nie wiem kiedy, nie było mnie tu jakieś dwa miesiące. 
-W porządku. No więc... Jedliście śniadanko ? 
-Ja nie jadłam bo ktoś mnie siłą z domu wyrwał ! - powiedziałam to oczywiście z bardzo widocznym przesłaniem do Niallera. 
-O no to trzeba zjeść, bo umrzecie z głodu. 
-Ja się na to piszę !
-Jak zAWSZE. - rzuciłam.
-To co zjecie ? 
-Hm... Ja zrobię, a ty poznawaj się dalej z Aniką.
-Oj synuś, synuś. - westchnęła kobieta, a ja zachichotałam pod nosem. Niall wszedł do kuchni i już go nie było praktycznie słychać. Zaczął krzątać się po kuchni i słuch już o nim zaginął. 
-Ci chłopcy. - mruknęłam dopijając swoją herbatkę.
-Racja, też czasem żałuję że nie da się wyłączyć tego chłopaka. Wiecznie gada, no ale ma to po kimś w końcu. 
-Na pewno nie po pani. - zaśmiałam się. 
-Słuszna uwaga - potwierdziła z uśmiechem - A tak w ogóle , to ciągle mówi tylko o tobie. 
-Serio ?
-Taak. Wiecznie tylko: Anika jest taka słodka, inteligentna, wspaniała, zabawna, utalentowana, zdolna i tak dalej można wymieniać, więc... Chciałam poznać tę dziewczynę co tak chwali. Miał rację.
-Oj tam oj tam. Wcale że nie.
-Skarbeńku, to wszystko się zgadza. Macie moje błogosławieństwo. 
-Dziękuję. Choć nie wychodzę za niego, to przyznam że nie wiem co to w tej chwili znaczy.
Pani Maura przewróciła oczami udając że chyba nie słyszy. Zignorowałam to i zaczęłam gapić gdzieś  w dal.
-To ja mu może pomogę. - i gdy wstałam coś mnie zabolało w nodze. Dostałam jakiegoś skurczu i opadłam z powrotem na  kanapę.
-Au... - jęknęłam.
-Coś się stało ? 
-Taaak. Moja noga, skurcz mnie złapał.
-Mocny? Zdejmij buta, trzeba rozmasować. - zrobiłam tak jak pani Maura mi nakazała. Zdjęłam swojego trampka, podkolanówkę i kobieta zaczęła mi rozmasowywać stopę. Do salonu nagle wpadł Niall z wielkim talerzem kanapek. Pewnie nie zauważył co się dzieje, bo był zajęty wyżeraniem ich. Usiadł na miejsce i dosłownie nie jadł, ale pożerał te kanapki. Po chwili przestał gdy na mnie spojrzał.
-Coś się stało ?
-Eee... Skurcz. - odpowiedziałam krótko. 
-Spoko. Przejdzie. 
-Ale od czego to ja nie wiem.
-Siedziałaś na stopie. 
-W sumie tak. To zmienia postać rzeczy. O już lepiej, dziękuję pani bardzo.
-W porządku.
-Ej, Niall, może byś się podzielił ? - zawołałam chichocząc i  Rzuciłam się w kierunku talerza.
-Proszę bardzo, choć nie jestem za tym...
-Dawaj. - wyrwałam mu z dłoni nadgryzioną kanapkę i wpakowałam do ust. Byłam strasznie głodna. 
 Dzień minął nam szybko. Zwłaszcza że jego mama pytała prawie o wszystko. W końcu gdy tak siedziałam z Niallerem na tarasie patrząc na widoki Londynu, zadzwonił mój telefon. Szybko odebrałam nawet nie patrząc na to kto dzwonił. Jednak musiałam to zrobić i gdy tylko spojrzałam na ekran oniemiałam. 




-----------------------------------------------
Liczę na komcie kochani <333 I pamiętajcie, teraz 10 komów = next.
Oraz przypominam o konku ;****






czwartek, 7 czerwca 2012

7. Magic suprise

Hello. Proszę tylko:  nie wińcie mnie za błędy w pisowni, ponieważ mam zwichniętą lewą rękę co utrudnia mi pisanie. Jeszcze raz wybaczcie <333 ;***

------------------------

Oto wygląd Niallerka z tamtego dnia <333 Sweet włoski ;***

A oto wygląd ANIKI  z tamtego dnia (żebyście widzieli jak bosko wyglądała)



Obudził mnie głośny dźwięk telefonu spod mojej poduszki. Ktoś się dobijał, a z tela leciała oczywiście piosenka "Save you tonight". Jezu... Tylko o jednym myślałam - o One Direction. Szybko wyjęłam telefon spod poduszki i spojrzałam na ekran. Nie no... Niall, znowu. Ciekawe o co mu znów może chodzić. Co prawda jesteśmy parą, no ale czasem bez przesady. Oj Niall... On chyba nie może beze mnie żyć. Odebrałam ospale przecierając oczy. 
-Hallo ? - spytałam ziewając przy okazji. 
-Hej koteczku, nie za długo to śpimy ?
-Odezwał się. 
-Oj tam. Czasem taka wczesna pobudka nie zaszkodzi. No więc... Zejdź do ogrodu. 
-Ale po co ?
-Rób co mówię. Ja zadaję pytania na tej ulicy. - zażartował, ale mi do śmiechu nie było, raczej do złości. 
-Śmiesz tak mówić ? To mój dom Niallerku. 
-Anika, po prostu zejdź na dół. 
-Okey. Nie widzę powodu...
-Proszę. - przerwał mi. No okey, wygramoliłam się ociężale z tego łóżka, założyłam byle jak cienki szlafrok na siebie i zeszłam po schodach, otworzyłam drzwi i weszłam przez furtkę do ogrodu gdzie czekał mnie... Nie kto inny jak Nialler. Od razu moje oczy przybrały kształt pięcio-złotówek. 
-Niall ? Jezu... Aleś mnie wystraszył, nie uczesałam się i nie pomalowałam, jestem w stanie brzydoty ! Nie uprzedziłeś mnie.
-Ty dla mnie nawet teraz jesteś piękna, twoje naturalne piękno bardziej mi się podoba.
-Okeeeey, spoko, nawet jak wstałam prosto z łóżka i wyglądam dosłownie jak dziecko Tarzana? 
-Zawsze. - chłopak cmoknął mnie w policzek. Milutkie uczucie jak cholera, ale przyznam, że bardziej mnie obchodziło to co on tu robił.
-A teraz Niallerku mój kochany, wyjaśnij mi co tutaj robisz o - spojrzałam na zegarek - siódmej trzydzieści ?
-Em... A nie widać ? Stoję. 
-To wiem akurat, bo widzę, ale w jakiej sprawie tu "stoisz" ? - zaczęłam machać bezsensownie rękoma tu i ówdzie.
-Czeka nas dzisiaj małe spotkanie.
-Z kim znów ? - przestraszyłam się, ale nie dałam tego po sobie poznać. 
-Z moją...
-No ?
-Niespodzianka.
-Okey. Too... Kiedy mi powiesz ?
-Jak już dojedziemy. 
-Niallerku, pozwól że ci zdradzę pewien fakt z twojego życia: ty nawet nie masz prawa jazdy !
-Owszem, mam.
-To pokaż.
-W domu zostawiłem. - odparł ponuro, a ja spojrzałam na niego ironicznie z założonymi rękoma. Przygryzłam wargę nerwowo i zaczęłam czekać na jego wyjaśnienia. No kurde... Jaki kłamczuch z niego. Fuck off.
-Dobra, nie mam, ale pojedziemy pociągiem.
-Czekaj, co ? Że niby teraz ?
-Jasne, że tak. - pociągnął mnie za ramię.
-Czekaj. Spójrz na mnie wpierw. I co widzisz ? Jestem w piżamie w dodatku z włosami jak Zwierzak z Muppets Show, nie umyta, nie najedzona...
-Mamy mało czasu... Tak więc raz dwa trzy do domu się przebrać... - chłopak popchał mnie za plecy w stronę schodów. Weszłam po nich dosyć energicznie nadal będąc popychana przez pana blond farbę. 
-A przynajmniej zimny prysznic ? Pliiiiis.
-Nie ma czasu, mała.Czas to pieniądz.
-Tylko nie mała... Dlaczego ja ? - spytałam i właśnie teraz przypomniało mi się jaką w podstawówce mieliśmy polewę z Dlaczego ja ? Albo Trudne sprawy... Chłopacy jak zwykle się śmieli gdy jakiś nauczyciel to powiedział i... Brakuje mi tego, bo oczywiście z serialem kojarzyli. OMG... Szkoda że te czasy już nie powrócą. Gdy tak stałam w drzwiach rozmyślając o wspomnieniach ze szkoły, Niall coś mówi, ale ja go w ogóle nie słuchałam.
-...i właśnie dlatego musimy się pośpieszyć. - dokończył wyrywając mnie z przemyśleń. Nagle jak zaczarowana się ocknęłam i aż podskoczyłam. Niall wskazał na szklane schody prowadzące prosto na piętro. Pokiwałam głową jakbym dopiero co zaczaiła o co chodzi i pobiegłam do pokoju i wzięłam ciuszki (te co przed rozdziałem dałam fotę) oraz czerwone converse i czarne podkolanówki z kokardkami na szczycie. Nawet słodkie.Z prędkością światła obmyłam twarz, przebrałam się, piżamę, która w ogóle teraz nie nadawała się do użytku wrzuciłam do pralki, włosy na wariackich papierach na piankę oczywiście, na oczy maskara i błyszczyk na usta. Nawet nie mogłam się wykąpać, bo ta chłopaczyna sobie tak wymyśliła. Jedno co mogło mi pomóc to dezodorant bądź perfumy. A ponieważ wprost śmierdziałam, użyłam obu tych "specyfików". Jeszcze zajrzałam do pokoju przez lukę w drzwiach, czy przypadkiem Domi już nie wstała. Na szczęście spała jak zabita. No... Ona to ma zdrowie do spania, zwłaszcza w wakacje. No więc bezszelestnie chwyciłam z fotela swoją torbę w flagą USA na długim, białym pasku, nawrzucałam w nią "parę" klamotów, po czym wyszłam zamykając pokój. Delikatnie i po cichu zeszłam po schodach do salonu gdzie czekał Niall. Nie no... Jak go zobaczyłam... Odjęło mi mowę. Dosłownie zrobiłam Face Palm. Teraz pewnie gdyby obok niego przechodziła jakaś mała dziewczynka z mamą i by się na niego gapiła, jej rodzicielka by zakryła jej oczy i powiedziała że to nie jest widok dla niej. No koleś zdjął koszulkę i paradował na gołą klatę.
-Nie za gorąco ci ? - spytałam sarkastycznie zakładając na oczy zerówki. 
-A co ? Może mam jeszcze skórę zdjąć ? - zachichotałam bo nie mogłam wytrzymać i ruchem ręki dałam znak że ma założyć tę koszulkę spowrotem. Jego klata może i była niezła, ale nie tak wyrzeźbiona jak kaloryfer Liama. Tak, tego Liama Payne'a, którego znamy i kochamy. Powiem szczerze: jego klata wygląda jakby rzeźbił ją sam Michał Anioł. Dosłownie, wiem, wyznanie, ale kocham jego ciało. O Liamie mowa jak coś. Blondas posłusznie zrobił to o co prosiłam i założył na siebie koszulkę. 
-Dziękuję. - powiedziałam z triumfalnym uśmieszkiem - A teraz... Gdzie wędrujemy ? - spytałam wyganiając go na zewnątrz i zamknęłam drzwi.
-Nie mogę ci zdradzić. Chodź, to tylko dziesięć minutek drogi. 
-Do tego magicznego miejsca czy na stację ? - dopytałam bo znów go nie słuchałam przez to że byłam zajęta wkładaniem kluczy w bezpieczną komórkę w torbie. 
-Na stację. - orzekł marszcząc brwi. Złapał mnie za rękę, troszkę się tym speszyłam, ale dałam się trzymać. Było to miłe uczucie, a Niall na dodatek wplótł swoje palce w moje, co spowodowało że tym bardziej nie mogłam się z tego uścisku wyrwać. Zarzuciłam ruchem głowy grzywkę na bok , po czym obserwowałam drogę. 
-O czym tak myślisz ? - zagadał po momencie ciszy Niall. 
-O tym, gdzie ty mnie porywasz na cały dzień ! - zaśmiałam się.
-Nie mogę zdradzić.
-Uchyl przynajmniej rąbka tego sekretu. - i zrobiłam smutne oczka. Typowy "słodki i smutny piesek". 
-Dziś to spojrzenie nie działa. - mruknął a ja próbowałam udawać focha, ale jakoś nie mogłam zbytnio.
-No to foch forever... Na pięć minut ! - Niall zachichotał pod nosem i nim się spostrzegłam staliśmy już na peronie. Nie zdążyłam nawet mrugnąć, jak podjechał pociąg i blondas pociągnął mnie za ramię wciągając do wagonu. Usiedliśmy w pierwszej klasie, ponieważ tak wykupił Niall. "Co za skromność" - pomyślałam z sarkazmem. Nie byłam zbytnio zachwycona tym budzeniem mnie o tak wczesnej porze i nadal byłam zaspana. Zwykle nie miałam zdrowia do spania, ale po wczorajszym dniu byłam zmęczona. A u Niallerka, to raczej jest nie zbyt normalne. Takie wstawanie. O ile dobrze go znam, wiem, że jest Śpiącym Królewiczem. Jego normalna pora wstawania to pewnie koło dwunastej albo później. No ale najwidoczniej to coś ważnego, skoro  się wybudził ze snu z własnej woli. Słodkiego, dobrego snu.
 Usiedliśmy w ciszy. Usiadłam podkurczając nogi pod brodę na przeciw niego. Byłam strasznie senna dlatego też niezmiernie kleiły mi się oczy. Dosłownie wiedziałam, że miałam wyraz twarzy jak jakiś ćpun w tej chwili.
-Anika...
-Ta ? - spytałam gwałtownie podnosząc łeb do góry.
-Co taka śpiąca ? Jeszcze sekundę temu byłaś rześka i wypoczęta. 
-No sorry, jak się budzi człowieka o tak wczesnej porze, na dodatek nie pozwala mu wziąć prysznica, to się nie dziw. - i po chwili oczy same mi się zamknęły i opadłam na kolana. 
-Nie ma spania ! - krzyknął mi znajomy głos prosto do ucha.
-Ty się nade mną znęcasz ! - krzyknęłam i odepchnęłam go do tyłu w żartobliwy sposób. 
-No dobra, zanim dojedziemy możesz sobie spać. Pozwalam ci.
-Dziękuję bardzo za ten przywilej. - odrzekłam sarkastycznie i rozłożyłam się na siedzeniach.Nie minęła chwileczka, jak zapadłam z głęboki sen.

******

Obudził mnie głos Niallera i innego męskiego głosu. Od razu zerwałam się ze snu i przetarłam oczy.
-Jesteśmy na miejscu śpiochu. - zaśmiał się Niall pod nosem, a ja zupełnie zdezorientowana spojrzałam na niego, później w okno. Nadal miasto. Typowy, zatłoczony Londyn. Rany, to jak krótko ja musiałam spać? Sądzę że nie za długo, bo pewnie gdyby nie mój zacny chłopak i konduktor obudziłabym się dopiero w Irlandii. 
-Spoko, najlepiej bym w ogóle się nie budziła, no ale... Życie. - powiedziałam poprawiając włoski. Nie czesałam ich, choć miałam ten magiczny przedmiot do "ogarniania kudłów", ponieważ Louis powiedział, że gdy dziewczyna ma rozczochrane włosy, znaczy, że jest zadziorna i pełna życia. To prawda, ja lubiłam mieć rozczochrane włosy, więc... Wszystko mówi samo za siebie. Lekko musnęłam znów maskarą swoje długie rzęsiska, po czym wstałam i wzięłam torbę. Gdy wyszłam z przedziału nie czekając na Niallera poczułam że ktoś na mnie wpada. Nie, to nie był Horan, tylko kto inny. 
-Patrz jak leziesz kobieto. - "Ale miły" - pomyślałam i... Znów sarkazm.
-Przepraszam, nie zauważyłam cię, ale ty na mnie wpadłeś pierwszy. - i właśnie teraz spojrzałam na jego twarz. Dosyć młody, karnacja czarna, rzecz jasna Afroamerykanin z długimi dredami, dosłownie jak jakiś jamajczyk. Ale ten... On był pewnie ze Stanów. Typowy rastamaniak. Ubrany w stylu reaggae. 
-Dobra, nieważne. Ale możesz patrzeć pod nogi.
-Ej, człowieku ! To ty na mnie wszedłeś a nie ja na ciebie ! No fuck, co brak wyczucia własnej winy.
-Anika, z kim gadasz ? - usłyszałam znajomy głos. Niall nareszcie przybył mi na ratunek, bo mnie nerwy brały na tego człowieka powoli. Nie chciałam wyjeżdżać z jakimiś rasistowskimi przezwiskami, bo jestem tolerancyjna, no ale być takim niemiłym to szczyt. 
-Ten koleś mnie obwinia o wszystko ! A to on na mnie wszedł ! To dziecinnie głupie, wiem, ale nie masz poczucia winy. - zwróciłam się do Niallera a później do kolesia co mnie staranował. 
-Dziewczyno, ja tu stwierdzam fakty.
-Co za dzieciniada... - mruknęłam przewracając oczami. Nie miałam zamiaru z takich błachostek robić głupiej afery, bo to dla dzieci. 
-Masz jakiś problem koleś ? - odezwał się Niall i tym razem nie był takim grzecznym chłopczykiem, a ja takich właśnie nie lubię. Nie lubię niewinności, bo lubię jak czasem chłopak jest agresywny i ma swoje wady, na przykład palenie fajek, co u Niallera się zdarzało również dosyć często. 
-Nie mam, nie mam. - odrzekł po chwili i wyszedł z wagonu na peron. Nie pozostało już po nim śladu. Co za dzieciuch... Jeny. 
-Dzięki Niallerku, bo już chciałam go od czarnucha przezwać. Dobrze że stanąłeś w mojej obronie, jeszcze na rasistkę bym wyszła. 
-Nie ma za co. Zawsze będe to robił. 
-Dzięki. - przytuliłam go mocno i wysiedliśmy z wagonu na ten sam peron. Zarzuciłam torbę na jedno ramię, po czym zaczełam gonić za blondasem. 

****Piętnaście minut później****

Doszliśmy do dzielnicy jak dobrze mi się wydaje Yorkspiker gdzieś na północy Londynu. W ogóle nie zaczaiłam po co, ale nie zadawałam niepotrzebnych pytań, tylko dałam się zaprowadzić pod niewielkie zabudowanie. Domek jak na prerii, w kolorze kremowym były panele a cała reszta pomalowana czekoladową farbą. Na razie robi wrażenie. Piękny ogród i w ogóle, ale... Nie było płotu. Normalnie wchodziło się krótką ścieżką tuż przed drzwi. Nadal nie wiedziałam o co chodzi, ale podejrzenia miałam różne. Niall zadzwonił dzwonkiem i otworzyła nam szczupła blondynka z milutkim wyrazem twarzy. Nadal nic nie ogarniałam. Niall i ona patrzeli się na siebie, jakby znali się od dawna.
-Dzień dobry, mam na imię... - zaczęła i urwała widząc moją minę.


----------------------------
Liczę na komcie z waszej strony, bo wreszcie był przypływ weny przy piosence 1D  - "Save you tonight". Dzięki za wszystko i jesteście kochani, mówię z góry.
Strzałka ^^









środa, 6 czerwca 2012

6. Lonely day

Hello!! Przepraszam was że nie pisałam tak długo, ale po pierwsze byłam zawalona nauką, w dodatku zwichnęłam lewą rękę co utrudnia mi pisanie, więc... Przepraszam was i też za błędy w piosiwni, ale ta kontuzja nie pozwala mi poisać poprawnie. Wybaczcie kochani... ^^ Jeszcze raz przepraszam ;// Ah zapomnia lam jeszcze o czymś: przedłużam jeszcze o tydzień konkurs, a wszystko to z mojej winy ;// Przepraszam ;* Mam nadzieję że wybaczycie mi ;)
-----------------------------
Teraz właśnie tak sobie patrzę, że mam tyle gifów Niallerka. 



Przygotowaliśmy smaczną kolację. Zjedliśmy wszystko w mgnieniu oka, ale ja... Ja nadal  ślęczałąm nad swoim daniem, martwiłam się najbardziej tym, że Domi wyjeżdża. Nie miałam ochoty na jedzenie, więc szło mi to bardzo powolnie. W końcu ktoś to zauważył i odezwał się znajomy głos:
-Coś nie tak  ? - to był Liam. Gwałtownie podniosłam głowę wytrącając z dłoni wodelec.
-Nie... - odparam, ale w moim głosie wyraźnie słychać było nieprawdę.
-Mała, widać że coś jest nie tak... - dodał Hazza.
-No okey... Martwi mnie to, że wyjeżdżasz, Domi. - poweidziałsam smutynm głosem.
-Mi też jest przykro, Aika, ale... No ale nic nie zrobię... Znasz mamę, ale będe was odwiedzała...
-Jasne, spoko. Przynajmniej to.
-Naprawdę nie smuć się, bo ja będe bardziej się smucić.
-Nie pocieszysz mnie. - wstałam od stołu i włożyłam, właściwie wrzuciłam pusty talerz i widelec do zlewu. Oparłam się o blat i spojrzałam na wszystkich zgromadzonych przy stole.
-O kurde mać... - wycedził nagle Lou.
-Co ? - spytałam zbliżając się do niego.
-Byłem umówiony z Eli na dzoiesiątą... Dobra,. ja muszę lecieć. - rzucił i wstał od stołu, po czym wyszedł tak szybko, że nawet nie było po nim śladu. Bez słowa wyszłam z kuchni machając bezmyślnie rękoma.
-Anika, gdzie idziesz ? - usłyszałam głos Niallera za sobą.
-Nigdzie. - rzuciłam oschle.
-Ej no, poczekaj.
-Na co ? Jestem zmęczona.
-Okey, my się już zbiermay,. więc... Może dasz mi coś na pożegnanie ?
-Em... A co chciałyś ?
-Przytuuuuuul. - rozłożył ramiona, a ja z chęcią się do niego przytuliłam. Nie szczędził uczuć, bo ściksał mnie tak mocno,  że po chwili gdy już się od niego "odprzytuliłam" nawet pocałował mnie w policzek - Nie martw się, nie lubię gdy jesteś smutna.
-Ja też nie lubię kiedy jestem smutna. Ale zobacz co się dzieje...
-Wiem, xzauwa żyłem. Ale... Nie płacz tylko.
-Nie b ede, obiecuję.
-No no koteczki, musimy się zbiera ć. - powoedzial po chwili Hazza który właśnie  stał naprzeciw nas.
-Choć zakochany blondasku - poci ągnął go za ramię - Do domku.
-No to paa. - pożegnałam si ę i pozostał mi tylko po nich wspominek. Poszli. Zostałam tylko ja, Domi i problemy.
-Kochasz go ? - spytała tak nagle,  że się wystraszyłam i z tego strachu podskoczyłam.
-Co za pytanie... No raczej tak.
-Ooo... Szczęściara z ciebie. Fajnie,  że ciebie ktoś kocha.
-Oj daj spokój... Ciebie kochał Gienek, Marcin i na dodatek Seweryn. Miałaś już tylu chłopaków i...
-I żaden mnie nie kochał. - przerwała mi.
-Nieprawda ! Domi, nie waż się tak nawet mówić !
-Ale to jest prawda.
-W swoim życiu znajdziesz wielu jeszcze i ten jedyny nadejdzie niedługo, zobaczysz.
-Aklurat. A ty... Zobacz na siebie.
-No patrzę i co ?
-No ty jesteś piękna i kocha cię taki słodki chłopak. Szczęścoie sprzyja tylko farciarzom.
-Daj spokój już... Nie będe tego słuchać. Jeśli masz zamiar tak ciągle pieprzyć, to ja spadam. Jak b ędziesz chciała semnsownie pogadać to przyjdź, a jeśli nadal chcesz zaniżać swoją samoocenę, to nie będe słuchać.
-No okey. Idziemy spać ? Późnoi już.
-Okey. Najwyższy czas. - rzuciłam i udałam się razem z Domi do pokoju. Wzięłam gorący prysznic, przebrałam się w czystą piżamę i położyłam spać. Zasnęłam niesmaowicie szybko, pewnie z przemęczenia.




------------------------------
Jeszcze raz sorry za błędy, ale ból daje o sobie znać. Bądźcie wyropzumiali. I wybaczcie  ze takie krótkie. ale to miało być takie zako ńczenie. <333 ;***
Strzałka ^^