poniedziałek, 27 sierpnia 2012

37. Comeback home

Prawda że tutaj są tacy seksowni ? A w szczególności Zayn <3


Rano obudziło mnie głaskanie  po twarzy. 
-Niall, przestań. - gdy otworzyłam oczy Niall spał, okazało się że to był mój kot, Rubinek. Położyłam go na ziemię i zaczęłam budzić Niallera.
-Chłopaku, wstawaj. - poszturchałam go. Nic, nadal spał - Niall ! - na te słowa nie zareagował niczym. Pocałowałam go w policzek i to go obudziło. 
-Już z rana zaczynasz się pieścić ? - spytał.
-A co przeszkadza ci to ? - mruknęłam i złapał go za podbródek.

W ten właśnie sposób. (Mm... Kocham ten moment Zialla). On zrobił to samo. Uśmiechnęłam się, chłopak pocałował mnie w kącik ust. 
-Mrr... Kocie... Pomożesz mi się spakować ? 
-Jasne mała.
-Tylko nie mała, duży. To że masz ładnie wyrzeźbione ciało (jak na gifie) nie znaczy że masz do mnie mówić mała, jasne ?
-No to jak wolisz ?
-Po imieniu. Miłe jest to jak mówisz, naprawdę słodkie, ale tylko nie mała !! Mów jak chcesz, byle nie tak, zrozumiano ?
-Tak jest. - zasalutował mi. Zaśmiałam się z jego nie ogaru i otworzyłam szafę, by z powrotem wpakować wszystko do walizki. Uporaliśmy się z tym w jakąś godzinkę. W końcu mogłam iść zrobić poranną toaletę i się ubrać. Wzięłam zimny prysznic i ubrałam to, czego nie zapakowałam jeszcze (czyli to).
-Jak myślisz Niall, może przefarbuję się na blond i walnę sobie ciemne pasemko na grzywie ? - spytałam przeglądając się w lustrze.
-Jak chcesz. - mruknął obojętnie - Dla mnie zawsze będziesz śliczna.
Na te słowa wybuchłam śmiechem.
-No co ? To prawda, jesteś śliczna. - myślałam że posikam się w portki - Nie mów że nie jesteś śliczna !! Ty chyba nie wiesz, że "What makes you beautyful" jest o tobie.
-Zanim mnie poznałeś na pewno nie było. 
-No w sumie jest w tym racja, ale teraz nie twierdzę że nie mordko ty moja !! - poklepał mnie po twarzy i wyszedł. Pewnie w celu wykąpania i ubrania. Zeszłam na dół, gdzie już był Harry. Byłam strasznie zadowolona, że wracam i wszystko jest w porządku. Rzuciłam mu się na szyję, tak na dzień dobry.
-Witaj słońce. - orzekłam uśmiechając się radośnie. Pewnie mogło się to wydawać dziwnie, ale my okazujemy sobie we trójkę uczucia jakbyśmy byli... No wiecie... W trójkąciku. Nie, jednak to tylko miało taki charakter. Bo rzecz w tym że to wygląda na taki mix, Narry połączony z Nori(ja i Niall) i Tarry (ja i Harry). Ale to taka ciekawostka. Dopiszcie proszę do mojego życiorysu. 
    Wyswobodziłam się z jego ramion i poszłam do kuchni. Babcia dawno poszła pewnie do sklepu, po coś do jedzenia nam na drogę, więc sami musieliśmy się sobą zająć. 
-Co na śniadanko ?
-Owsianka, Niall lubi.
-Oh... On kocha owsiankę. To dla mojego słodziaka, a dla nas ?
-Mleko z płatkami.
-Co tak skromnie ? Ja mam ochotę na budyń. A na lunch kanapki ze stekiem ?
-Pysznie brzmi. 
-Wiem słodziaku. Musicie dużo jeść, żeby mieć siłę śpiewać, czyż nie mam racji ?
-Zawsze masz.
Moje zimne zazwyczaj policzki w tej chwili zaczęły się rumienić. W tej chwili do kuchni wszedł Niall. Jego wygląd był super. 

-Ogólnie oboje są tacy słodcy. 
-Ty słodsza. - powiedział Niall. W tej chwili zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to na głos (łojć).
-Nic nie mówiłam. 
Zjedliśmy pożywne śniadanko i poczekaliśmy na babcię, która miała nas zawieść na lotnisko. Nie trwało to długo. Gdy była już w domu, znieśliśmy swoje bagaże na dół. Miała okazję jeszcze rzucić pośpieszne i nic nie znaczące do mojego brata: Pa! po czym wyszłam. Sprawdziłam jeszcze czy zabrałam wszystko, paszport jest, portfel jest, bilet jest, telefon... Jest, czegoś mi brakuje. Ah tak maskary do oczu i błyszczyka. Zaczęłam grzebać w poszukiwaniu zguby, aż przerwał mi śmiech Harrego i Nialla. 
-Niall, Harry, oddajcie mi moje rzeczy. - warknęłam.
-Tego szukasz ? - Niall pomachał mi przed oczami błyszczykiem a Harry tuszem do rzęs. 
-No proszę was... Potrzebuję tego. 
-Jak chcesz odzyskać musisz mi coś dać. - powiedział cwaniacko blondas. 
-A co chcesz ? Wszystko byleś mi oddał moje skarby. 
Chłopaki zrobili dzióbki z ust. Myśleli że tak łatwo im to przyjdzie. Cmoknęłam Nialla w usta, natomiast Harrego w policzek ku jego zdziwieniu. Poza tym NIall nie byłby zadowolony z tego że pocałowałabym go w usta. Oddali mi moje rzeczy, już myślałam że chodzi im o to że mam się nie malować, bo tak wyglądam brzydko. Uff... Na szczęście mam pozwolenie. Weszliśmy cała czwórka do auta osobowego. Połowę drogi przeleżałam na ramieniu Nialla, jednak kiedy puścili w radiu piosenkę Inna Sun is up Horan i styles zaczęli głupio tańczyć. Jeden co chwilę zaczął mnie szturchać łokciem w ramię, a drugi drzeć mi się do ucha, w sumie nie drzeć, bo Harry ma piękny głos, ale to: Oooł, oooł... w jego wykonaniu wyprowadziło mnie z równowagi. 
-No Tori, co ty taka ponura !! ? - spytał Harry.
-A co mam tańczyć ? Śpiewać ? Skakać ?
-Zabaw się. 
-Nie dzięki nie mam ochoty. 
Nareszcie piosenka się skończyła i mogłam wrócić do poprzedniego zajęcia.
-Zmęczona jestem, mogę się położyć na tobie?
Bez słowa rozłożył ramię, przytuliłam się do jego torsa. Poczułam duszący zapach jego perfum. Boże, dobrze że jestem przyzwyczajona, normalny człowiek nie wytrzymałby, bo wcześniej by umarł. Ja na szczęście spędzałam na jego torsie, przy nim tyle czasu, że... Sami wiecie. Byłam taka zmęczona, że nawet nie wybudziło mnie to, że ktoś musnął moje czoło. Zasnęłam.

********

Wybudziło mnie szarpnięcie samochodu (wiecie chyba o co chodzi, nie wiem jak to opisać), po prostu zatrzymanie. Gwałtownie otworzyłam oczy. Taa, jak zgaduję że stoimy na lotnisku.
-Wstawaj królewno. - usłyszałam, zamknęłam oczy jeszcze na chwilę, czego pożałowałam, bo dostałam w twarz.
-Nie śpię, nie śpię ! - wykrzyczałam ogarniając się. Poprawiłam włosy i wyszłam z auta.
-Księżniczko, ja ci tego nie będę nosił. - Harry rzucił w moją stronę moją torbę. 
-Złapię ją, złapię ! - jednak ręce wystawiłam w odwrotną stronę lecącej torby. Kuffa, ja ślepa jestem. No tak, jak nie mam okularów na nosie sama się sobie nie dziwię. 
-Kochanie, chyba zapomniałaś czegoś. - Niall wyjął z kieszeni moje nerdy.
-Racja, dawaj to. Skąd je masz ?
-Ja je znalazłam. - odezwała się babcia - Lekarz ci kazał je nosić, więc noś. Zobacz, ty nic nie widzisz. - podniosła moją torbę i podała mi do ręki. Udałam że nic się nie stało. Pożegnałam się "na zawsze" z babcią. Trwało to dobre parę minut, które wydały się wiecznością. Łzy i smutek, no ale cóż, czasem są w życiu sprawy które trzeba sobie wyjaśnić, nie mamy na to wpływu. 
   Na lot poczekaliśmy około godziny, odprawa i te inne duperele. To nie było aż takie ważne, byłam szczęśliwa że wreszcie wracam do Daddiego, Boo Bear'a, Bad Boi'a, Elci i reszty. Tęskniłam za nimi mocno, tak mocno że nie wiem co zrobię jak ich zobaczę. Aż tydzień !! To dla mnie wieczność bez ludzi których kocham. Gdy siedzieliśmy w samolocie (a mieliśmy wszyscy razem siedzenia trzy-osobowe) parę dziewczyn poprosiło chłopaków o zdjęcia i autografy. Wcale mi to nie przeszkadzało, ale jedna widząc jak całuję się z Niallem przewróciła oczami i mruknęła czy może rzygać. Pewnie żeby zrobić mi na złość, a nie jemu. Trudno, takie jest życie, gdybym była na jej miejscu mówiłabym pewnie tak samo, no ale cóż poradzę ? Ja nic nie mogę że on mnie kocha. Byłam strasznie śpiąca, a ponieważ siedziałam po środku miałam oczywiście dwie podpórki, Niallerka i Hazziątko. Zrobiłam się senna (wkładając słuchawki do uszu), tak bardzo że w pewnej chwili oparłam się o kogoś i odpłynęłam. Było mi bardzo wygodnie. 

***

-Wstajemy... - usłyszałam czyjś miły głos nad uchem (angielski). Jednak nie brzmiał on ani jak Niall ani jak Styles. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, to pomylenie miejsc, ale to raczej nie było możliwe. Druga, że coś mam ze słuchem. Nie, to raczej niemożliwe. Otworzyłam zaspane powieki i przetarłam oczy. Obok mnie spał Harry, ale za to po drugiej stronie nie siedział mój Irlandczyk, ale jakiś koleś !! Był to chłopak i ciemnych włosach i latynoskiej karnacji. Nie, nie kojarzyłam go znikąd. Tylko gdzie w takim razie mój chłopak ? 
-Kim jesteś i gdzie Niall ?
-Nie wiem, kiedy tutaj siadałem jego nie było.
-Kim ty jesteś ? - kontynuowałam marszcząc brwi. 
-Nieistotne, chcesz usiąść ze mną ? 
-Nie, nie chcę. Oddaj mi mojego chłopaka !
-Ty masz chłopaka ? Stary, ślicznotka na drugiej jest zajęta ! - zawołał gdzieś w dal. Nie wiedziałam o co chodzi. - chłopak położył dłoń na moim kolanie. Aż się wystraszyłam. 
-Puszczaj. - jednak on nie rozumiał. Nikt nas nie słyszał, siedzieliśmy w ostatniej klasie ekonomicznej, stweardesy siedziały gdzieś daleko, nawet pasażerowie nie reagowali, bo siedzieliśmy przy samym końcu. Pomyślałam że zaraz dostanie ode mnie plaskacza. 
-Nie słyszałeś ? Puść ją. - nareszcie, Niall. Szarpnął go za koszulę i pchnął do przodu. Nie upadł, Horan nie miał tyle siły żeby go powalić - A teraz wypad, bo Harry cię załatwi. 
-Kochasz być szczery do bólu ? - spytałam - Doprawdy?
-No co ? Sam bym go nie załatwił. - szepnął. Przewróciłam oczami. Usiadł obok mnie jak gdyby nigdy nic.
-Gdzie ty łazisz ? A co gdyby mi zrobił krzywdę ?
-Kochanie, przecież ja bym cię obronił i zrobiłem to, będzie mi cię obmacywał, o nie.. Jak to się stało ? Tylko byłem w toalecie. 
-Dobra, mniejsza. Obudził mnie jego głos,nie wiem dokładnie jak długo obok mnie siedział.
-Pewnie odkąd wyszedłem. Dobra, kij w to, nic ci nie zrobił ?
-Nie, nie, jestem cała. Dziękuję że mnie uratowałeś. 
-Nie martw się, przy nas... - wskazał na Hazzę, ale zrezygnowany widząc jak śpi opuściła palec - Ah... Przy nas obojgu nic ci się nie stanie, puki co jedynie przy mnie. 
-Nie wątpię.
Chłopak odpowiedział mi szerokim uśmiechem. 





___________________________________
I jak ludzie ? Na razie wiem, wiem nic się nie dzieje, ale to na razie przedrozdział w którym ma się dziać. To taka mała zapowiedź ;)



sobota, 25 sierpnia 2012

36. LIttle smile cz. II

Sorry, ale śmieszny jest ten Face Palm Nialla.

____________________________

Przez dłuższy czas Nialler stał jak ogłupiony, aż nie dostał ode mnie po głowie, żeby się otrząsnął.
-I co powiesz ? - spytałam - Jak ci się podoba mój brat ? 
-Przemiły, czy on jest... Jest... Bokserem ? 
-Taak, skąd wiesz ?
-Kiedyś czytałem o nim w gazecie. - przełknął powoli ślinę - Mam się go bać ?
-Jeśli zajdziesz mu za skórę, to tak, ale nie bój się, na pewno teraz weźmie piwo i się uchleje, jak zawsze, jutro lecimy do domu, więc... Nie będziesz miał okazji.
-Ty jeszcze nie wiesz co on potrafi. - odezwał się Harry - Zobaczysz co on zdąży do jutra zrobić. 
-Nie strasz mnie, jakby co on dostanie po gębie. Dobra chłopaki musimy się z powrotem pakować. Idę oznajmić babci kiedy jedziemy, a wy zacznijcie się pakować, weźcie jakąś walizkę ze strychu i bierzcie wszystko co kupiliście. 
-Już się robi !! - rzekli chórem i pobiegli do celu. Poszłam do kuchni, skąd od razu czułam zapach naleśników, pyszna kolacyjka będzie.
-Babciu, jutro... Wracamy do Londynu z chłopakami, muszę wrócić do pracy i załatwić te studia.
-Już jutro ? Mogłaś wcześniej powiedzieć.
-To i tak by nic nie zmieniło. Kiedy kolacja ?
-Za dziesięć minut. Zauważyłaś słonko, jak ten Niall cię obserwuje, nie spuszcza cię z oczu.
-Oczywiście, przecież jest mój. - uśmiechnęłam się. Zawsze na imię Niall tak reaguję - I tylko mój ! Nikt nie może mi go odebrać, prawda ?
-Kochacie się, więc nie... - przerwały nam krzyki dochodzące z góry. Jak poparzona pobiegłam sprawdzić co się dzieje. 
-Nie zbliżaj się do niej i do mojego piwa !! - usłyszałam Jacka. No nie, na pewno mówił do Nialla, mówiłam żeby z nim nie zadzierał.
-Jack !! - zawołałam wpadając do jego pokoju. 
-On ruszał moje piwo i gitarę !!
-Jack, pozwól że coś ci wytłumaczę, ty nawet nie masz gitary ! - powiedziałam łapiąc go za rękaw bluzy - Masz zostawić Nialla w spokoju i tym bardziej Harrego, bo on może ci skopać tyłek tak, że nie wstaniesz.
-Ja bym się bał. - mruknął Niall. 
-A wy macie go nie drażnić. - szepnęłam pół głośnym tonem - Cała trójka do siebie, bo nie chcesz Jack chyba spotkać się znów z moimi umiejętnościami Teak Won Do, jak ostatnio, czyż nie ?
-Nie no nie, nie bij. 
Uśmiechnęłam się triumfalnie i pociągnęłam obu tych głąbów do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz od środka i posadziłam ich na łóżku.
-Co wy do cholery robicie ? Zostawiłam was z nim dosłownie na parę minut, a on już ma nerwy ? 
-Mówiłem ci że Niall narozrabia. Po co brałeś to piwo ?
-Właśnie, nie będę co parę chwil was uspokajać kretyni, bo będzie po łbie. 
-Wściekł się o debilne piwo ! - stwierdził Niall po chwili milczenia. 
-Dla niego to znaczy więcej niż tylko lek na smutki, on dzięki niemu na powera i może rozwalić każdą ścianę palcem, więc... Sorry, ale takie są przepisy. Mówiłam ci, zadrzesz z nim raz to drugi będzie miał na ciebie wyjebane że tak brzydko powiem, czaisz ?
-Jasne. - odparł bezinteresownie. Zmierzyłam go wzrokiem i usiadłam obok. 
-Co ja mam z tobą zrobić ? - spytałam głaszcząc go po włosach. 
-Nic, idę zapalić. 
-Ty palisz ?
-Moja słodka tajemnica, tylko raz na pół roku lubię sobie puścić dymka, bo masz astmę. 
-Rób to na balkonie. - nakazałam. Wyciągnął paczkę niebieskiego Monte Carlo i wyszedł z pokoju. Zostałam sama z Harrym. Westchnęłam głęboko i przysunęłam się do niego bliżej. Wyglądał na jakiegoś przybitego, przysuwałam się coraz bliżej i bliżej aż siedziałam prawie na nim. Objęłam go ramieniem.
-Coś się stało ?
-Niee... Dlaczego tak uważasz ? - uśmiechnął się. 
-Nie wiem, wyglądasz na niezadowolonego.
-Zmęczony jestem.
-Czym ?
-Życiem. 
Na te słowa zareagowałam wielkim bananem na twarzy. Życiem tak? Jakie to fascynujące. Mój kochany Harry Styles jest zmęczony życiem. Przysunęłam twarz do jego policzka i go musnęłam. Nie myślcie sobie, to był tylko przyjacielski kiss, nie wolno myśleć że jest inaczej. Oparłam głowę o jego ramię. Trwaliśmy w takiej pozycji parę sekund. 
-Za co to było ? - spytał po chwili.
-Za nic, za to że jesteś.
-Naprawdę ? Dzięki, słodkie to było.
-Na pewno. Ahh... Czyli jutro wracamy... 
-I dobrze, trzeba wrócić do pracy.
-Od kiedy to co robisz to praca ?
-Nie to miałem na myśli.
-A co ?
-To, że po prostu trzeba żyć dalej w sławie. Czasem chciałbym wrócić do czasów, kiedy byłem normalny, bo to mnie już męczy, ale nie mówię że w zespole jest mi źle, bo jest wspaniale, tylko czasem... Nie lubię życia jak pączki w maśle, dostajesz czego chcesz i luksus, poza tym ta praca mnie wykańcza.
-Nie martw się, kiedyś będzie lepiej.
-Ale wiesz, dzięki tobie najzwyczajniej w świecie, czuję się normalnie.
-Serjoza ?
-Jak najbardziej, bo ty mnie sprowadzasz jedyna na ziemię, a nie ta czwórka przygłupów.
-No tak, to się zgadza. - podniosłam głowę i mi się ziewnęło.
-Ktoś tu jest śpiący, chyba już pora na spanie.
-Która godzinka już jest ?
-Po ósmej. 
-No to jeszcze nie pora, chodź na naleśniki. - wstałam ale jakoś nie mając siły przykleiłam się z powrotem do pościeli. Harry podtrzymał mnie i jakoś wyszłam z pokoju. Po schodach poszło gorzej, ale na szczęście trzymała mnie tak zaufana osobie, której ufam. No bo to jest najważniejsze. 
-Dzięki, poza tym noga dalej boli. - rzekłam gdy chłopak pomógł mi zasiąść przy stole. Niall oczywiście już tam był, siedział i czekał. Zjedliśmy kolację, Horanek chciał mnie wiecznie karmić, karmiliśmy się nawzajem, co zabawnie wyglądało. Po skończonej "wieczerzy" udałam się do łazienki by wykąpać. Za drzwiami usłyszałam śpiew Nialla i głos Harrego.
-Myślisz że, Tori chciałaby pojechać z nami do tego Paryża ? - spytał, Niall przestał śpiewać i cisza. Odwróciłam się w stronę drzwi i  wtem poślizgnęłam się na mokrej podłodze zahaczając przy tym na dodatek i zasłonkę prysznica, co spowodowało że wpadłam do wanny z hukiem. 
-Chyba usłyszała - powiedział szeptem (no nie takim szeptem, bo usłyszałam) - Tori wszystko gra? Nie złamałaś sobie kości ? - powiedział Niall.
-Nie, nie, jest okey. - upewniłam ich. Rozebrałam się do naga, po czym porządnie wymyłam. Było około godziny dwudziestej pierwszej, więc... To jeszcze nie pora na spanie. Ubrałam się w wygodną piżamę, czyli spodnie w paski i zielona koszulka z napisem: "Kiss me, I'm Irish". Rozczesałam włoski, chyba wiecie co dalej. Wyszłam udając że nic nie słyszałam i o niczym nie wiem. W pokoju czekał na mnie Nialler, Harrego oczywiście wygonili do innego pokoju, bo przecież nie może spać tam gdzie był Jack.
-I co teraz powiesz Niall ?
-W związku z... ? - spytał, gdy położyłam się w łóżku. 
-Sama nie wiem , tak pytam.
-To nie pytaj. Idę się wykąpać. 
-Dobrze wiedzieć,zapiszę to w twoim życiorysie i zawiadomię znajomych na tt, że mój chłopak idzie się kąpać, okej ? - wyszczerzyłam ząbki ironicznie ruszając brwiami. Nialler pokazał mi środkowy palec i wyszedł. Łożesz, ja mu jeszcze dam. Zanim zdążył przyjść, ja już powoli odpływałam. Poczułam jeszcze jak ktoś muska czule moje czoło. 
-Moje słodkości już śpi ? - w moich uszach aż zadudniło. 
-Tak, co ci z tym palcem ?
-Nic, bolał mnie po prostu.
-Tiaa, jasne. - burknęłam odwracając się w jego stronę, przybliżył się do mnie bliżej i pocałował mnie w usta. Znów to milutkie uczucie, motylki w brzuchu. 
-To dobranoc skarbie. - pocałował mnie w nosek i zgasił światło.
-Tak wcześnie będziesz spał ? - spytałam. Było zupełnie ciemno.
-Zawsze tak śpię, a co ?
-Nic. No to dobranoc. 
Odwróciłam się i zasnęłam. Jednak gdy już zaczęłam powoli odpływać, Niall puścił bąka.
-Niall !! Czy ty zawsze musisz się zesrać podczas snu ?
-Wybacz, ale takie jest życie.
-Spróbuj to opanować, bo będziesz spał na kanapie.
-Spróbuję, nie chce zostawiać mojego skarba samego w łóżku, jeszcze cię potwory porwą.
-Jakie to miłe rycerzyku, obronisz mnie, a teraz spać.
-Jak sobie życzysz. 
Nareszcie udało nam się zasnąć. Niall wziął moje sugestie sobie do serca i nie pierdnął ani razu. Ahh... Jak ja na niego dobrze działam.

________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki i wgl. W następnym już akcja się rozkręci. <33

piątek, 24 sierpnia 2012

Część III: 35. Little Smile cz. I

Zayn: Zobacz jaka tamta laska jest śliczna. Niall: Sorry stary, ja już mam dziewczynę ! Ale... Masz rację, jest boska.


Ostatnie chwile spędzone z Niallem były dla mnie wyjątkowe, 
jednak... Ja czułam że w końcu trzeba będzie wracać. Wieczór był nudny, zwłaszcza  że pod koniec wróciła moja babcia. Zaczęła znów narzekać. Zawsze tak było. Już nawet nie wnikałam, nie warto z nią zaczynać rozmowy, bynajmniej gdy wraca z roboty. Miałam ochotę wreszcie pójść z Niallem do sypialni. Niestety, było wcześnie, więc zostawiłam to na koniec. Postanowiłam że jutro zamówię bilety lotnicze do Londynu, w końcu trzeba wrócić na stare śmieci co nie. Nie mogę tu zostać. Ktoś na mnie poluje, a ja czuję się coraz bardziej zagrożona.
    Wieczór spędziliśmy we trójkę oglądając irlandzkie filmy. Zmartwiła mnie postać rzeczy, że Niall tylko jadł i jadł, nie w sensie że to mnie zmartwiało, ale jego zachowanie. Wcinał i gapił się w telewizor. Nie, nie, to też mi nie przeszkadzało, ale gdy chciałam aby mnie przytulił to odwracał wzrok i mówił że jest zadowolony. 
-Kochaniee... - zaczęłam mrugać swoimi długimi rzęsami (jej, dlaczego ja ciągle powtarzam że ona ma sztuczne rzęsy? Mniejsza). 
-Co ?
-Milej się nie da ?
-Oglądam.
Podeszłam do telewizora i stanęłam przed nim twarzą do chłopaków.
-Zasłaniasz. - burknął Harry. Zrobiłam PokerFace, ale nie miałam zamiaru się odsuwać. Zaplotłam ręce na piersiach i czekałam aż któryś wybuchnie i da mi np. w twarz. 
-Czemu jesteś taka wredna ?
-Ja? Wredna ? Dobra, sam się prosiłeś. - wzięłam wazon z wodą i wycelowałam w Stylesa.
-No dobraa, panienko, dogadamy się ! - podniósł rączki do góry. Myślałam że się popłaczę ze śmiechu.
-Ty naprawdę... Naprawdę myślałeś że tym w ciebie rzucę ? - spytałam powstrzymując śmiech z trudnością. Wtem ktoś złapał mnie od tyłu w talii i zaczął łaskotać. Upadłam na ziemię, ale napastnik nie przestawał. Spojrzałam w górę, pochylony był nade mną Niall. No tak, nawet nie zauważyłam gdy ten się zaczaił. 
-Kochanie, możesz przestać mnie obmacywać ? - spytałam popychając go. 
-Myślisz że tak szybko odpuszczę ? Nie ma mowy.
-Pokażę ci bieliznę, tylko mnie nie łaskocz. 
A oto reakcja Nialla



-Okej, już koniec ! 
-Teraz chodźmy w ustronne miejsce, żeby  nikt nie widział. - pociągnęłam go za bluzę. Poszliśmy do mojego pokoju, tak weszliśmy oboje do garderoby. 
-Teraz zamknij oczy. - nakazałam. Chłopak posłusznie przymknął paczałki. To była okazja żeby zamknąć go w tej szafie - Zrób dzióbek, najpierw muszę cię pocałować i... Zaraz ci coś pokażę, okej ?
-Nie ma sprawy. - blondas wystawił dzióbek. Wtedy pocałowałam go i wyszłam z szafy. Zatrzasnęłam drzwi i zamknęłam na klucz śmiejąc się przy tym niczym hiena. 
-Tori ? Gdzie jesteś ? Nie pokazałaś mi bielizny ! 
-No to dobranoc kotku. 
-Kochanie, proszę nie, mam klaustrofobię ! - krzyczał zza drzwi szafy.
-Ja też mam a zostałam kiedyś na dwa dni zamknięta w szafie. - mruknęłam -  Masz karę za łaskotanie. 
-No wiesz co, to chyba powinna być przyjemność. 
-Dla mnie nie.
-Co z tobą nie tak ? Nie bądź taka chamska.
-Przepraszam. 
-Nie przepraszaj to i tak nic nie zmieni. Jesteś jaka byłaś.
-Kiedyś byłam inna, wiesz ? Jak mnie poznałeś, ale skoro tak twierdzisz to musisz mieć rację. 
-Nie, wcale nie o to mi chodziło. Nie smuć się, wiesz że mam niewyparzoną gębę. 
-Nie, nie masz rację. Czekaj znajdę tylko klucz do garderoby. O mam. - wyciągnęłam niewielki kluczyk i otworzyłam mu drzwi - Dobra chodź misiu ! - przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam - Ty tak świetnie się przytulasz, jesteś najlepszy w te klocki. 
-Nie zamykaj mnie więcej w szafie, dobrze ? 
-Obiecuję. Dobrze kocie, em... Zamówimy bilety lotnicze ?
-Już to zrobiłem.
-Kiedy ?
-Dzisiaj, przez telefon.
-Aleś ty bystry. - poczochrałam jego długie blond włoski - To na kiedy ?
-Na za dwa dni.
-No to wracamy, co nie ? - pocałowałam go w kącik ust.
-Tori zejdź na dół ! Sylwester wrócił ! - usłyszałam głos babci z dołu. O nie, Sylwester... Akurat teraz mój głupi brat musiał przyjechać? Fuck it off, chyba się zamorduję. Jak zobaczy ten bałagan w swoim pokoju który pozostawił Harry, to chyba zawału dostanie. Jest głupim pedantem.
-O Boże...
-Kim jest Sylwester ? - spytał naiwnie Niall. Spojrzałam na niego spode łba i myślałam że zaraz coś mnie trzaśnie.
-To mój głupi brat, jest w wieku Louisa. No to się zacznie, zawołaj Harrego i powiedz że ma posprzątać jego pokój bo dostanie palpitacji serca jak to zobaczy, pomóż mu a ja zajmę czymś Sylwka. 
-W porządku moje słodkości. - poklepał mnie po twarzy i wyszedł. No to teraz trzeba odwrócić uwagę Sylwka (znaczy Jacka).
-Dobra, gdzie ten tranzystyta ?! - spytałam schodząc po schodach.
-Nie przeginaj struny małpeczko, bo będzie po głowie. - usłyszałam głos Jacka. Posłałam mu szydercze spojrzenie i spiorunowałam nim. Już mi żyłka skakała. 
-Prędzej ty. 
-Dzieci spokój, nie da się z wami normalnie pogadać. - przerwała nam babcia.
-No okeeeey. Ale to nie koniec dzieciaku. 
-Idę się przebrać.
-Nie ! - krzyknęłam gdy już ruszył w stronę schodów. 
-Dlaczego ?
-Bo... Bo... Przyniosę ci ubrania. 
-Co ty zrobiłaś z moim pokojem ? 
-Nic, czemu uważasz że cokolwiek zrobiłam ? - w tym momencie myślałam że zaraz zapadnę się pod ziemię. Rzuciłam się na podłogę i złapał go za nogę, żeby nie mógł iść.
-Kochanie co ty robisz ? - Niall zszedł ze schodów. Ale wpadziocha! Wstałam i rzuciłam mu się na szyję.
-Nareszcie jesteś, on chciał mnie zabić. - udałam poszkodowaną - Jak ten pokój ? - szepnęłam przez zagryzione zęby.
-Posprzątany. 
-Uff...
-Co tak wzdychasz i kim on jest ? I ten ? - wskazał po kolei na Nialla i Harrego, który właśnie wszedł. Zrobiłam FacePalm.
-To Harry,mój przyjaciel którego poznałam w Londynie i...Niall mój chłopak którego też poznałam w Londynie, oni są... 
-One Direction ? Ten zespół na który lecisz ?
-Wynocha ! - popchałam go w stronę schodów, szybko wyszedł. 


________________________________________
Jezu przepraszam że taki bezsensowny wyszedł ten rozdział i nudny, no ale nie mam weny póki co. Muszę wybrnąć z tej i owej sytuacji. ;/