czwartek, 31 maja 2012

5. Suddenly conversation with grandmah grandma

I znów brak pomysłów. Znów brak weny, coś tam udaje mi się wyprodukować, ale wątpię aby się podobało. Więc... Yy.. Nie zdziwcie, się pliska ;)


-----------------------------------

Zacnie Niallerku <333



Przy sklepie stało mnóstwo paparazzi. O nie, tylko tego mie było trzeba. Niall ich nie widział, tylko ruszył na przód. Nagle oślepił mnie blask flesza i odrzuciło mnie z bólu na bok. Zakryłam oczy i piszczałam z bólu, że w końcu zauważył mnie Horanek i zaczął pytać co się stało, a ja tylko pokazałam na tych ludzi na ślepo. 
-Niall! Pokaż z kim się spotykasz ! - krzyknął jeden pstrykając zdjęcia. Po chwili przetarłam swoje oko i spojrzałam na Niallerka który najwyraźniej nie wiedział co robić.
-Dajcie nam spokój... - powiedziałam i próbowałam wciągnąć blondasa do sklepu. W końcu udało mi się to i byliśmy bezpieczni. No to fotek nam pewnie napstrykali... Już się bałam reakcji całego świata, a zwłaszcza fanek One Direction.
-Au... - jęknęłam gdy ból powrócił.
-Nic ci nie jest ?
-Nie, nic, będzie dobrze, ale oślepiło mnie mocno. Mogę przez to stracić lekko wzrok na prawe oko, ale na razie nic na to nie wskazuje więc spoko. - Niall pokiwał głową na znak że ogarnia i rozeszliśmy się po sklepie w poszukiwaniu wszystkich potrzebnych rzeczy. Ja jak zwykle przesadzałam ze wszystkim, ale musiałam się liczyć z kosztami. Oto cała "lista zakupów i rzeczy których kompletnie nie znam, bo to nie Polskie" : kukurydza, sałata (jestem wegetarianką), ananas w puszce, orzechy laskowe (na które mam uczulenie - cała twarz pokrywa mi się czerwonymi krostami  i nie mogę oddychać), czekolada na którą mam wielką chęć i wprost leci mi ślinka, ale to dla Ady, bo ja się odchudzam oraz parę innych angielskich rzeczy których w ogóle nie rozkminiam etykiet. Za dużo tego nie było, za to nasz kochany Niallerek naładował cały koszyk.
-Masz na to wszystko kasę ? - spytałam ze zdziwioną miną wykładając zakupy na taśmę. 
-Taa... Ale jest mały problem... Jak my teraz wyjdziemy skoro oni tu stoją tak?
-Kto ? 
Niall wskazał na drzwi a tam tłum paparazzi. No tak, zupełnie zapomniałam. Dosłownie zrobiłam Palm Face tylko że to akurat było mocniejsze posunięcie, bo mocno uderzyłam się w głowę.
-Au... - jęknęłam i wypakowałam do końca rzeczy. Słyszałam że Niall chichocze pod nosem, aż wybuchnął śmiechem. Taa... Niech się śmieje, śmiech to zdrowie w końcu. To pewnie z mojej głupoty, jak zwykle. Pokręciłam głową z dezaprobatą i zajęłam się pakowaniem zakupów. Nareszcie Niallerek się uspokoił i pomógł mi przy pakowaniu. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Szybko odebrałam. Na ekranie wyświetlił się numer mojej babci. No tak, pewnie dopiero teraz załapała jak się obsługuje tela. 
-Hallo ? Babcia ? - spytałam pośpiesznie po polsku a angielskim akcentem. 
-Tak, tu babcia Dominika.
-Wiem babciu, wyświetliłaś mi się. - odrzekłam i cofnęłam się w głąb sklepu żeby lepiej słyszeć wszystko po "drugiej stronie".
-Racja Anikuś, wyjdziesz na ludzi. - powiedziała żartobliwie. "Ej, to mój tekst!" - pomyślałam - Wiem że nie dzwoniłam od dłuższego czasu, bo ta cała nowoczesność to dla mnie czarna magia, ale teraz już mamy szansę, Gabriel pokazał mi jak działają te Roamingi wasze. 
-No to fajnie, a właśnie co z Gabrielem i Sylwkiem? 
-Gabriel dostał się na studia ekonomiczne, a Sylwek nasz mały już wyzdrowiał. 
-No to się cieszę. Niemowlaki podobno często mają tę chorobę, ale bardzo się cieszę... Czekaj babciu, Sylwek chyba za dwa miesiące kończy dwa latka, prawda ?
-Naturalnie. A tak ogólnikowo moja kochana, to czy z tobą wszystko w porządku? Siedzisz tu dobre dwa tygodnie. 
-Oj babciu, nie chcę babci martwić, ale ostatnio miałam włamanie w domu.
-O Boże... Ale czy ty jesteś cała ?
-Oczywiście babciu, mnie nie było w domu w tamtym czasie, ale złodziej wybił szybę. Nie jestem pewna czy to był złodziej, bo nic nie ukradł ale obawiam się że to jakiś zboczeniec. 
-Jezu Chryste, ale dobrze że nic ci nie jest.
-Wiem.
-A jak tam z pracą?
-Miałam i straciłam po dwóch dniach, teraz na razie po sierpniu szkoła i pracy na razie nie znalazłam. Niestety... 
-Poradzisz sobie. Ale pamiętaj, że zawsze jak będziesz się źle czuła w nowym otoczeniu  czy coś, to wracaj do Polski. Dom gości.
-Wiem babciu. Wiesz, muszę już kończyć, mój chłopak i ja musimy do domu wracać.
-W porządku... Em... Chłopaka ? Przesłyszałam się skarbeńku?
-Nie babciu, skleroza nie boli ,a brak słuchu nie doskwiera... Dobrze słyszałaś.
-Bardzo sie cieszę. Oby to nie był kolejny bitman jak ten Klemens. 
-Oczywiście że nie, on jest wyjątkowy i babcia nie zgadnie, to ten blondyn o którym tak wiecznie gadałam, z tego zespołu co ich plakaty mam po całym pokoju porozwieszane.
-Naprawdę? Ja dziadka przyznam że w innych okolicznościach poznałam...
-Już mi babcia to opowiadała pięćdziesiąt dwa razy, dobrze wiem że poznaliście się na zlocie żaglowców, dziadek był kapitanem na "Arce Noego", wiem wiem i wtedy podał ci rękę żebyś nie spadła wchodząc na pokład i tak dalej i tak dalej.
-Jejku... Rzeczywiście skleroza nie boli. No dobrze, to ja już się rozłączam. Do usłyszenia kochanie i pilnuj się.
-Dobrze, papa! - i się rozłączyłam. No, była to typowa rozmowa babci z wnuczką. Jak zawsze. Wróciłam do Niallerka. Jejku, jaki on był słodki wydaje mi się że na niego nie zasługiwałam.
-Okey, mamy wszystko, tylko teraz jak wydostaniemy się nie zauważeni przez paparazzi ? - spytał dźwigając dwie siatki zakupów. 
-Mam pomysł, tylko nie wiem czy wypali. - tak, miałam zarąbisty pomysł, tylko że nie wiem czy wypali. Postanowiłam że udam omdlenie na ulicy, a Niallerek wyskoczy sobie ze sklepu niezauważony, później i ja do niego dołączę jak już wszystko wytłumacze, że niby wsystko już jest w porządku, tylko że zakręciło mi się momentalnie w głowie, ale jest git. Nie no, lepszego pomysłu chyba jeszcze nie wymyśliłam. Przedstawiłam blondasowi cały plan, po czym ruszyłam na nasze małe "przedstawienie". Założyłam jego czerwoną czapeczkę, tą drugą nie tą co miał na głowie i swoje czarne oksy. Wyślizgnęłam się z tego sklepu jak gdyby nigdy nic, przeciskając przez paparazzi. Położyłam się na ziemi tuż przed nimi i udałam że mdleję. Odchyliłam nieco powiekę żeby patrzeć co się dzieje i ludzie dosłownie oniemiali. Dałam lekko znak Niallerowi nogą (ustaliliśmy sobie że jak poruszę nogą, może wyjść) i tak też zrobił nie zauważony przez nikogo. Nagle wstałam.
-Okey, nic mi nie jest!
-Ale napewno? - spytała któraś z paparazzi.
-Nie, nie skądże. Tylko lekki zawrót głowy, to ja lecę, pa!
I szybko dogoniłam Niallerka który ukrywał się za budynkiem jakimś. Ci reporterzy nawet nic nie zauważyli. Naiwniacy... Wróciliśmy jak gdyby nigdy nic śmiejąc się z całej tej sytuacji do domu. A tam czekała na nas cała ferajna, oprócz Zayna i Ady. Coś przypuszczam że mój blondasek miał rację co do tego wszystkiego.


-------------------------
Dziękuję za uwagę zacni przyjeciele. <333 
Strzałka ^^ Pamiętajcie o konkursie, kto pierwszy ten lepszy ;)



10 komentarzy:

  1. Haha fajny pomysł z tym omdleniem xd No i pomysłowy telefon od babci - mówiłam ,że coś wymyślisz :D Czekam na dalsze oczywiście <3333

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre , dobre ;]
    jestes boskaa . !

    OdpowiedzUsuń
  3. nowoczesna babcia ; ]

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy spodzewac sie nexxa ? : *

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się pytam kiedy next??!!
    zarąbiste!!

    http://friendshiploveandother.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam cię . ;D
    Ale jesli nie dodasz jakiegoś rozdziału to cię chyba zabije !

    OdpowiedzUsuń

Daj koma, odwdzięczę się ♥