wtorek, 14 sierpnia 2012

28. How can I forget ?

Ah ty Zayn ;)



Wróciliśmy do domu, musiałam przecież powiedzieć babci że jestem niewinna ! Jestem szczęśliwa, że udało mi się wygrać. Tam panował nadal dziwny nastrój. Nadal byli tam gliniarze, którzy wynosili dowód niesłusznej zbrodni. Nie zwróciłam na nich uwagi.
-Babciu jesteś ? - zawołałam na cały dom. Nialler i Hazza nagle gdzieś zniknęli. Pewnie poszli zanieść te wszystkie rzeczy puki co do mnie do pokoju. Nie sprzeciwiłam się. I tak nie mam nic do ukrycia u siebie. 
-Tori ? - odpowiedziała pytaniem. Poszłam za jej głosem. Była w piwnicy, pewnie robiła przetwory. Zeszłam na dół. Ta piwnica nie była taka jak wam się wydaje,ładnie urządzona i były tam jeszcze dwa pokoje, ale to taka ciekawostka. 
-Tak. Babciu mówiłam ci że to nie ja, badania wykazały że jestem niewinna. Ktoś mi je podłożył, zapewne wkradł się do mojego pokoju jak mnie nie było i je podłożył. Uwierzysz w to ?
-Tak, ja od początku ufałam ci, wiem że jesteś niewinna, zawsze byłaś. Musiałam jednak zadzwonić po milicję...
-Policję, babciu, dzisiaj policję. 
-Aj tam milicję.
-Nieważne. - odparłam na odczepnego. Już się nie kłóciłam - Na szczęście jeszcze chłopaków przesłuchali. 
-To dobrze, trochę zamieszania tu było, ale pozbyliśmy się kłopotów. A coś jeszcze postanowili ? Jakieś dalsze kroki ?
-Śledztwo. 
-To dobrze, niech sobie tylko sąsiedzi pomyślą, że my to jakieś zbrodniarze. 
-Niech sobie myślą, mam to w du...
-Tori. - upomniała mnie starsza kobieta.
-W odbycie. - poprawiłam się - Dobra to ja lecę do chłopaków ! Aha i nie zrobiliśmy zakupów, bo... W sumie sama zobacz. 
-Skręciłaś kostkę ?
-I złamałam kość sródstopia. 
-A jakże do tego doszło ?
-Później ci powiem. 
Odwróciłam się na pięcie i weszłam z powrotem na górę i jeszcze raz na górę schodami. W moim pokoju jak zawsze bajzel a oni tam coś robią. Weszłam a co oni wyczyniali ? Nialler naciągnął na palec moje czerwone majtki i wystrzelił prosto w twarz Harrego, ten wziął mój stanik i sobie przyłożył do... Miejsca gdzie kobiety mają piersi. 
-Ej ! To moje ! - zawołałam i ci od razu przestali, jednak zaczęli się brechtać - Niall co ty sobie wyobrażasz ? - wzięłam i wyrwałam mu mój biustonosz z rąk. 
-Ciebie pod prysznicem. - zaśmiał się, a Harry za to dławił się ze śmiechu. 
-Mądry jesteś. - powiedziałam z miną: "Puknij się w łeb". 
-Nie mogę tego zatrzymać ? Przywieszę sobie do kluczy.
-Nie ? - odparłam z ironią i włożyłam je z powrotem na miejsce. Jeszcze czego ? Będe mu bieliznę dawać. 
Wtem usłyszałam pisk dziecka. Bez wyjaśnień ruszyłam do pokoju mojego młodszego brata, oczywiście chłopaki nic nie wiedzieli więc pobiegli za mną. Pewnie znów gdzieś utknął głową.
-Gabriel! Gdzie jesteś ?
-W łazience ! - usłyszałam z innego pokoju. Rzecz jasna łazienki. Pobiegłam do innego celu. Mój brat siedział na sedesie i patrzył się w okno.
-Gabriel ! Nic ci nie jest ? Czemu ty piszczysz ?
-Bo tam siedzi...
-Co siedzi ?
-Ptak ! - zapiszczał i gdy skończył robić co swoje wzięłam go na ręce.
-Za oknem siedzi ptak, nie bój się. Chłopaki, poznajcie proszę mojego młodszego braciszka, Kyle'a. Nie reaguje na Kyle, na Gabriel jest nauczony.
-Cześć maluszku. - powiedział Niall po angielsku - Daj łapkę.
-Ale fajnego masz braciszka. - powiedział Harry próbując rozśmieszyć małego.
-Nie rozumie za dużo po angielsku, ma tylko 4 lata.
-Ooh...
-Kim oni są ? - spytał Kyle z zawstydzenia chowając głowę w moje włosy.
-To mój chłopak, Niall, a to mój przyjaciel Harry. - powiedziałam powoli żeby zrozumiał.
-Masz chłopaka ?
-Noo... Nie wiedziałeś ?
-Wiedziałem, bo jesteś ładna.
-Oj tam, dobra leć do babci.
Mały jak strzała pobiegł na dół. Wreszcie zostaliśmy sami.
-Te dzieci. - westchnęłam.
-Czego się przestraszył ? - zagadał Niall. Zmarszczyłam brwi.
-Ptaka za oknem.
-On ma ptakofobię jak Lou ! - krzyknął Hazza.
-Być może. Dobrze chłopaki, co chcecie robić ? Już po trzeciej.
-Kiedy obiad ?
-Za dwie godziny żarłoczku. - powiedziałam i poklepałam go po twarzy. Niespodziewanie rozległ się sygnał przychodzącego smsa, czyli powiedzonko Zayna: "Vas happenin ?". Zaśmiałam się pod nosem i odblokowałam ekran. Dzieliło mnie zarówno parę sekund od dowiedzenia się czegoś straszliwego. Gdy czytałam po cichu sms, jeszcze z połowy nie wiedziałam o co chodzi, aż dojechałam do następnej linijki zaraz po zdaniu: "(...) stała się straszliwa rzecz, nie uwierzysz..." ; "Dawid nie żyje, zabił się w wypadku samochodowym. Zamilczałam na wieki. Czułam że po moim policzku spływa samotna łza. Wrzuciłam telefon do kieszeni marynarki i wyszłam z domy, nie przepraszam ja właściwie pobiegłam gdzieś nad jezioro. Dawid, on... Był moim byłym chłopakiem którego bardzo kochałam, zostaliśmy przyjaciółmi, myślałam że wyjechał do Stanów Zjednoczonych, jednak został i nieszczęście mu się stało. Nie mogę w to uwierzyć. Patrzyłam przez chwilę w taflę wody nie wiedząc co robić. Wahałam się czy nie popełnić samobójstwa. Niespodziewanie moje uszy dosłyszały dźwięku kroków po kładce.
-Tori nie rób nic głupiego !
-Nialler zostaw mnie, weź piwo i idź się upij, nie jest tak dobrze jak ci się wydaje.
-W takim razie... Czemu nie skaczesz ?
-Zaraz to zrobię.
-Nie, gdyby tak było to pewnie już byś skoczyła.
-Pewien jesteś ? Udowodnię ci. - stanęłam stopień na barierce. On podszedł bliżej. Nie mogłam tego zrobić, za bardzo kochałam go aby odebrać sobie życie. Chociaż jestem do tego zdolna.
-Podaj mi rękę, chcę ci pomóc.
-Pomóc ? Tak ?
-Tak, chwyć moją dłoń. - wyciągnął ku mnie rękę, po wahaniu wzięłam ją i chłopak pociągnął mnie tuląc do swojego torsa. Trzymał mocno, jak gdyby nie chciał mnie nigdy puścić - Już dobrze. Co się stało ?
-Mój najlepszy przyjaciel nie żyje.
-Przykro mi. Ale nie strasz mnie już tak nigdy więcej. Musisz zapomnieć.
-Jak mogę zapomnieć ? Nie potrafię.
-Będzie dobrze, obiecuję.
-W sumie... Masz rację, taka kolej rzeczy. Muszę  zapomnieć, on już nigdy nie wróci.
-Nie płacz... - pogłaskał mnie po głowie - Gdy płaczesz jestem zaniepokojony. Daj spokój, nie lubię gdy płaczesz.
-Przecież ty zawsze potrafisz mnie pocieszyć.
-No tak. Ej co idzie przed częścią B ?
-Nie wiem.
-Część A !
-Mówiłam że jesteś wyjątkowy.
Niall tylko ścisnął mnie mocniej i pocałował w czoło.
-Wracamy ?
-T-tak.
-Trzęsiesz się.
-Zimno się robi o tej porze.
Horan zdjął z siebie bluzę i założył mi na plecy. Miły gest.
-Niall nie trzeba, teraz ty zamarzniesz ! - zaśmiałam się szczękając zębami.
-Proszę noś ją, ważne aby tobie było ciepło. Mnie jest dobrze.
-Dziękuję.
Wróciłam z Niallem do domu. Dobrze że on istniał. Wtedy przynajmniej jeszcze trzymał mnie przy zdrowych zmysłach. Taki człowiek może się nie powtórzyć. Gdybym go straciła to... Nie pocieszyłabym się pierwszy lepszym. On jest jedyny w swoim rodzaju, jak reszta One Direction. Oni jedyni akceptują mnie taką jaką jestem. To dla mnie trudne, ten cały okres, ale... Muszę sobie dawać radę.
-No nareszcie jesteście ! - powiedziała babcia na czele z Harrym - Tori co się stało ?
-Dawid nie żyje ! - krzyknęłam jeszcze dławiąc się łzami.
-Kochanie, tak mi przykro, ale wiesz że każdy umiera a na ich miejsca przychodzą inni. Chodźcie zjecie, może to ci poprawi nastrój.
-Nie wiem. - odparłam - Zaraz wracam, idę się przebrać.
-Dobrze idź, ale pośpiesz się.
-Okey. - rzuciłam na odczepnego i pobiegłam do pokoju. Zaczęłam wywalać wszystko z szafy  i wyjęłam to. Z dołu już unosił się zapach kurczaka. Zapomniałam o wszystkim i poszłam za wonią obiadku. Nialler i Harry już wcinali.
-A ty co na mroczne klimaty się przeniosłaś ? - spytał Niall z buzią pełną mięsa.
-Problemik ?
-Nie, jest ładnie.
Uśmiechnęłam się zadziornie i usiadłam obok niego. Jadłam wyjątkowo powoli, żeby się nie zakrztusić. Bo gdy Niall je często wydaje się zabawny, co doprowadza mnie do parsknięcia chichotem, nie no bardziej śmiechem.
-Dobre macie jedzenie. - powiedział w dodatku na mnie plując.
-Nie pluj na mnie. - skarciłam go wycierając twarz.
-Przepraszam kochanie, wybaczysz ?
-Jasne, ale nie mów z pełnymi ustami.
-Harry pobawisz się ze mną ? - spytał nagle Kyle Harrego.
-Tori co on powiedział ? - Styles spojrzał na mnie tępo.
-Spytał czy się z nim pobawisz. - powiedziałam śmiejąc się.
-No jasne, kocham dzieci. Co mam mu powiedzieć ?
-Powiedz że tak. Tyle zrozumie.
-Tak maluszku.
Harry pobiegł za Kylem. Oh... Oni wszyscy są jak dzieci. Poszli się gonić, a ten jeszcze go podrzucał. O Boże, z kim ja tu żyję ? Wyszli na dwór,więc zostałam z Niallem sam na sam. No właściwie nie koniecznie, jeszcze babcia była. Zjedliśmy obiadek, naczynia do zmywarki i poszliśmy do mojego pokoju. Dochodziła już siódma, co oznaczało tylko jedno - zwykle odwala mi pod koniec dnia. Zacznę robić rzeczy które nikomu się nie przyśniły. Szturchnęłam Nialla w bok.
-Nudzę się, gonisz !!
I zaczęłam biegać po całym domu, a on za mną. Wybiegłam tylnymi drzwiami i chyba go zgubiłam. Nie mógł zapewne nadążyć, jak zawsze. Usiadłam na ziemi i oparłam ze zniechęceniem brodę o kostki. Nagle ktoś zasłonił mi oczy.
-Szybko biegasz skarbie.
-Nialler ! A ty za to wolno.
-Wiem, żrę tyle to wiesz.
-Może, ale za to masz figurę modela.
-Jesteśmy widać podobni.
-Mówiłam ci, jestem głupszą, farbowaną wersją ciebie.
-Głupszą to ja wiedziałem.
Zaśmiałam się i wstałam.
-To co idziemy spać ?
-O tej porze ? Horanku, nie ta godzina.
-To co proponujesz ?
-Wiesz, ja zdecydowanie bym poszła oglądać jakiś film z Harrym.
-No to chodź księżniczko.
-Czemuż księżniczko ?
-Ponieważ... - urwał i wziął mnie na ręce - Będę cię niósł.
Nic nie odpowiedziałam tylko objęłam go ramieniem i zachichotałam. Niall z perfekcją pana młodego wniósł mnie jak pannę młodą świeżo po ślubie do domu. Miał problem jednak z przejściem przez drzwi, ale się udało.
-A wy co ? - spytał Harry trzymając za nogi Kyle'a do góry nogami.
-Nic. A ty co mu robisz ?! - zeszłam z ramion Nialla i na te słowa Hazza zaczął się brechtać.
-Sam chciał.
-Tak ? Skąd wiesz?  Nie znasz przecież polskiego.
-Ale on powiedział po angielsku.
-Nie żartuj sobie. Odstaw go, bo jak ci na buty zwymiotuje to ja ci nie odkupię.
-A od czego jest pralka ?
-Bynajmniej nie od prania butów Harrego Stylesa. - wystawiłam mu język. Chłopak zrobił posłusznie to co mu kazałam - Chociaż pralka miałaby zaszczyt. - na te słowa Niall jak zwykle ryknął przeraźliwym śmiechem. Harry chciał puścić focha, ale mu nie wyszło. Gdy próbował udawać obrażonego był zabawny i słodki w jednym.
-Bardzo śmieszne. - powiedział splatając ręce na piersiach.
-Tylko żartowałam. - pogłaskałam go po włosach i on od razu się wyszczerzył - Chodźmy  oglądnąć jakiś film.
-Ja siedzę w fotelu !
-Jak chcesz, Harry.  - uśmiechnęłam się. Niall usiadł na kanapie, nie nie on się rozłożył na kanapie właściwie - To co będziemy paczyli ? 
-Horror ! - zawołał Niall. 
-Nie ma mowy, ja nie lubię horrorów ! One są straszne.
-Będę cię przytulał w strasznych momentach. 
-Okej ! - ucieszyłam się i odpaliłam dvd. Wskoczyłam na Nialla, a ten tylko jęknął z bólu.
-Uu... Prosto w klejnoty. - Harry zrobił minę typu: "Oh, to musiało boleć...". 
-Miało boleć skarbie. - powiedziałam.
-Ah... - zapiszczał, ale próbował udawać twardziela.
-Wybacz kotku że zraniłam twoje osiemnaście centymetrów w gaciach, przynieść ci lodu ?
-Jeśli możesz. 
Pobiegłam po to co trzeba było i przyłożyłam chłopakowi do jego... Miejsca intymnego. 
-Już lepiej ?
-Gdy ty mnie leczysz zawsze lepiej. - uśmiechnął się.
-Wybacz, zrobiłam to z miłości, a nie specjalnie. 
-Mam nadzieję, a tak w ogóle to skąd wiesz że mam osiemnaście centymetrów ?
-No wiesz, twój kciuk ma  sześć, później razy trzy równa się osiemnaście. Matematyka. - wsunęłam znacząco okulary bardziej na nos. Niall zaczął oglądać po tych wieściach swój kciuk.
-Daj spokój, będziesz sobie mierzył w samotności.
-Okej, okej. 
Atmosfera zaczęła robić się dziwna, a mi zaczęło się robić gorąco, dlatego zdjęłam koszulę prostując koszulkę którą miałam pod spodem. 
-Przygotuj się na striptiz dla ubogich. - mruknął Harry do Nialla.
-Chyba coś ci się pomieszało, jeśli chcesz zobaczyć prawdziwy striptiz pójdź w ślady Nialla jak ostatnio i idź do klubu. 
-Dobre sobie. - tym razem Niall się lekko zbulwersował.
-Ah tak ? Nie, nie będę się kłócić z tobą.
-Dobra decyzja.

***

Resztę wieczoru przesiedzieliśmy przy horrorku, który nie wydał się taki straszny, troche krwi  było, ale przy Niallu czułam się bezpiecznie. W końcu oboje zasnęliśmy, ja na jego ramieniu, a on oparty o moją głowę. O dziwo nawet nic nie czułam. 


________________________________________
No to mamy 28 ! Nareszcie i... Przygotujcie się na dalszy ciąg który będzie dziś wieczór, dwa pod rząd żeby was nie zostawiać w niepewności ;D Mam nadzieję że się podobało ;) 
Bayos ;*** ;]

~Tori~

6 komentarzy:

  1. I to miało byc nie ciekawe? Było super. Z niecierpliwością czekam na next.:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskii *.*
    next , next , next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O łał masz talent ! świetne !Pisz następne !

    Ja dopiero zaczynam więc chciałaby sie dowiedzieć jakie są wasze opinie w komentarzach. zapraszam do mnie . ;DD
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdzial zajebisty..;DD Ciekawe co bedzie dalej...;) Czekam na nekst..;D

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM, KOCHAM i jeszcze raz KOCHAM ! xd Boski rozdziałek i podziwiam cie, że aż tyle napisałaś o.O Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Talent masz : D
    Odwiedź mojego bloga: D Zapraszam wszystkich : D Jak chcecie to pozostawcie coś po sobie : ]
    http://www.fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Daj koma, odwdzięczę się ♥