wtorek, 28 sierpnia 2012

I don't know what going on.

I macie Andiego dla tych co nie wiedzą kim jest (prawdziwy)
Jest on autentyczny, ale to tylko szczegół dla niewiedzących.<33



Resztę lotu z powrotem przespałam na ramieniu Nialla. Obudził mnie jego głos.
-Tori... Tori słyszysz mnie ? Obudź się, wysiadamy. Tori...
-Tori żyjesz ? Obudź się. - dodał Harry. Otworzyłam lekko powieki, po czym je zamknęłam. Widziałam to na przemian twarz Horana to Stylesa. 
-Aa... Wysiadamy ! - dopiero teraz jakoś tak coś mi przemówiło do rozumu. Obudziłam się dostatecznie wypoczęta. Wzięłam torbę, Niall się uparł że chce mi wyjąć torbę. Nie sprzeciwiłam się, w końcu i tak bym jej sama nie zdjęła. Wysiedliśmy z samolotu i po odprawie kierowaliśmy się prosto do miejsca, gdzie mieli czekać na nas Lou, Liam i Zayn. 
-Nialler, nie za ciężko ci ? Daj mi może coś... - powiedziałam patrząc jak Niall i Harry targają w szczególności moje walizki, a ja tylko torebeczka na ramię i bagaż podręczny. 
-Nie kochanie, dam radę. 
-Czuję się jakbyście byli moimi tragażami.
-Nie martw się o nas, poza tym twoja noga jest nadal w złym stanie, wolałbym nie.
-Ale się o mnie troszczycie, za co ? Za to że byłam taka dla ciebie wredna? 
-Nie wygaduj takich rzeczy, bo ci szafą przypierdolę. - mruknął. Wiedziałam, że on nie pozwoli mi tak o sobie mówić. To jest najlepsze. 
-Tori ! - usłyszałam czyjś głos. Wiadomo, spokojny i opanowany Liama (tylko że w wyższym tonem). Spojrzałam w ich stronę. Jednak...  Byli oni w towarzystwie jakiegoś chłopaka. Nie widziałam go dobrze, ale... Gdy podeszliśmy bliżej zobaczyłam go lepiej. Był to chłopak o długich blond włosach, puszczonych do ramion i niedługim zaroście. Był mocno wytatuowany na mięśniach i miał kolczyka w uchu. Z pozoru wydał się ostry, ale po jego rysach twarzy poznałam że na pewno jest mega sympatyczny.
-Noo... Śliczna. - powiedział jako pierwszy. 
-To na pewno nie do mnie - rozejrzałam się za siebie - więc... Zostawię to bez komentarza. 
-A myślisz że do kogo ? - spytał jakbyśmy znali się nie wiadomo ile. Przymrużyłam oczy i zwróciłam się na Liama.
-Hej chłopaki ! - każdego wyściskaliśmy i wzajemnie. 
-Tori, to Andy, mój najlepszy przyjaciel praktycznie od zawsze. Był zbyt przystojny, musiałam się jak głupia uśmiechnąć. Zdałam sobie sprawę że mam szpecące okulary, więc zdjęłam je i włożyłam do tylnej kieszeni jeansów. 
-Ty pewnie Tori. - uśmiechnął się pogodnie i złapał mnie za dłoń, po czym w nią pocałował. Te motylki w brzuchu... No dobra, koniec tego ! Mam przecież chłopaka, nie mogę udawać że go nie mam. Obym tylko się nie zakochała...
-Zgadza się. - nie no zmiękłam i zaczęłam się rumienić. Niespodziewanie poczułam szczypnięcie w tyłek. Aż podskoczyłam - Niall ! Co ty robisz zboczeńcu ?
-To nie ja.
-A kto ? Święty Mikołaj ? 
-Przepraszam, to ja. Niechcący, myślałem że to Liam, macie podobne spodnie.
-Aa.... No spoko, wystraszyłeś mnie. 
-I żeby to się nie powtórzyło więcej. - warknął Niall niby pod nosem. Nic z tego nie rozumiałam, przecież to był wypadek, każdy się wygłupia a Horana to tak denerwuje. 
     Resztę drogi przegadałam z Andym. Był strasznie miły, a gdy zwracałam się do Nialla to... Wielką łachę robił, miał na coś focha. No co, to już z kim innym pogadać nie można ? Chcę się zaprzyjaźnić.
-...i wtedy wyciągnąłem go z wody. - zakończył swoje opowiadanie o tym jak uratował jakiegoś chłopaka z morza, który się topił. 
-To naprawdę wspaniałe. - uśmiechnęłam się - Poza tym, musisz być silny...
-Trochę ćwiczę. 
-Masz niesamowite tatuaże !
-Podobają ci się ?
-Jasne, są boskie. Regularnie to robisz jak... Zayn ?
-Ej, ja tego nie robię tak często jak ci się wydaje ! - zawołał Malik, oczywiście żartując. 
-Masz dziesięć tatuaży słodziaku i myślisz że tego nie widać?
Mulat zamilkł, po czym się roześmiał. Kontynuowałam swoją rozmowę z Andym. Dotknęłam ich opuszkami palców (mniej więcej  na bicepsie). Nie wiem dokładnie co przedstawiał, ale był megaśny. 
-Tatuujesz  się sam ?
-Czasem. 
-Zrobisz mi tatuaż ?
-Nie ma mowy. - przerwał Niall, po raz pierwszy się odezwał gdy wsiedliśmy do auta. 
-Dlaczego ? Moje ciało, moja decyzja.
-Popadniesz w nałóg jak Zayn.
-Przesadzasz, przecież jeden już mam...
-No to ? Jeden i koniec. 
-A ty się nie rządź !! - odwróciłam się puszczając focha - Taki mały, no... Nie możesz mi niczego zabronić.
-Pewnie że mogę, jesteśmy razem, chcę o ciebie dbać i jak najlepiej dla ciebie. 
-I durnego tatuażu zrobić sobie nie mogę ? Ja pierdole, nie będziesz mną rządził. 
-Nie kłóćcie się, przecież się kochacie. Nie ładnie. - uspokoił nas w końcu Liam. 
-To kiedy mam do ciebie przyjść ? - ciągnęłam dalej.
-Kiedy chcesz, dam ci mój adres i numer, okej ?
-Powiedziałem że nie ! - wydarł się Niall. 
-A jeśli to zrobi to co ? Pobijesz ją ? - spytał Samuels.
-Nie odezwę się do niej. 
-Nie wytrzymasz długo, dobrze wiemy oboje że jesteś bezsilny jeśli o to chodzi. 
Horan resztę drogi się nie odezwał. I dobrze, nie będzie się szarogęsił gdzie popadnie. Przecież to moje życie. Wymieniłam się numerami z Andy'm i wróciliśmy z chłopakami do domu. Mam nadzieję że przez tę kłótnię nie wywali mnie na zbity pysk. Milczałam przez cały czas, gdy Harry otworzył drzwi (zamknięte na tysiąc spustów) jako pierwsza weszłam do mieszkania rzucając po drodze torbę. Weszłam do pokoju Nialla, a on za mną zamykając drzwi za sobą. 
-Ty nie zrobisz tego tatuażu. - oznajmił Niall. Prychnęłam i się odwróciłam. 
-Nie możesz mi zakazać. 
-Mogę, jestem twoim chłopakiem. 
-Hhahaha, weź się schowaj bo śmieszny jesteś. Wiesz co ? Ja wiem co tu jest grane, tu chodzi o Andiego a nie o tatuaż. Weź mi wytłumacz dlaczego, bo słabo rozumiem. 
-On ciebie cały czas podrywa, a ty z tego zaciesz masz. Skoro on jest taki macho to biegnij do niego ! Idź i z nim sobie twórz przyszłość. Myślisz że jestem ślepy ? Widzę co się dzieje, podoba ci się. Jesteś wręcz żałosna, weź spierdalaj!
Z mojego oka wypłynęła pojedyncza łza. Spuściłam głowę ze smutku. 
-Tori, ja... Przepraszam, nie chciałem wcale krzyczeć. 
-Ale jednak to zrobiłeś ! Więc tak mnie oceniasz ?!
-Nie do końca, ale.. Tak. 
-Kocham ciebie i tylko ciebie, ale jeśli tobie jest mało, to znajdź dobie kogoś innego, potencjalnie przygotowanego do życia w tak skomplikowanym związku. Kocham tylko jednego człowieka na całym świecie, jest nim niski blondyn o niebieskich oczach, w które aż patrzeć nie mogę, bo są zbyt piękne i o irlandzkim akcencie - dodałam - Ale jeśli ty tego nie widzisz, to nie mój problem. Podejrzewasz mnie o coś tak nieistotnego że aż tego nie rozumiem. Jesteś po prostu podły i okropny ! Nie ja tym razem, ale ty. 
-Ale ja... Tori...
-Nic nie mów, za dużo już dzisiaj powiedziałeś. Tyle mi wystarczy, wróciłam do ciebie, bo myślałam, że jednak oboje się zmieniliśmy i zaczniemy od początku, ale skoro jestem aż taka żałosna, to nie rozumiem po co po mnie przyleciałeś, do Polski, taki kawał i po raz kolejny się ze mną związałeś. A mogło być tak pięknie...
-Wszystko to moja wina...
-Nie zaprzeczę. Przemyśl wszystko co powiedziałeś i czasem zastanów się co chcesz mi przekazać, prawda boli. 
-Przepraszam, źle to zacząłem.
-I źle skończyłeś również. 



4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń

Daj koma, odwdzięczę się ♥